Temat: Bilety
Wyświetl pojedynczy post
LanceTS
Senior Member
 
 
Od: 07.2009
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13328
Stary 19.10.2017, 15:53
Pierwszy problem z Toba jest taki, żę traktujesz Wisłę jako interes. A Wisła nigdy nie była, nie jest i (miejmy nadzieję) nie będzie instytucją, gdize najważniejszy jest zysk. NIE, NIE i jeszcze raz NIE. Gdyby tak było, to TS nie utrzymywałby strzelectwa, szachów i 10 innych dyscyplin. Na szczęscie wolą to finansować i dawać dzieciakom trochę radości. Ale rozumiem, że nie. Lepiej ich wszystkich wyjebać, żeby zarobić kilkaset tysięcy rocznie więcej. Gratuluję takiego podejśćia.


Jesli chodzi o podejście Twoje, czyli typowo rachunkowe to jest cośtakiego jak ekonomia. Ekonomia, na której próbujesz się opierać (prawo popytu) pokazuje, że na popyt ma wpływ wiele czynników. Pogoda, wyniki piłkarzy, stadion, atmosfera itd. Pisząc, że nie widać "efektów zapraszania dzieci przez ostania lata" odpowiedz mi na pytania:
- ilu dzieciaków dostało bilety za darmo na mecze, gdzie brakło biletów dla innych kibiców?
- przez ile lat Wisła daje dzieciakom bilety czy organizuje jakieś spotkania dla nich? Ile lat mają te dzieci teraz? 12? 15? Myślisz, że to działa tak, że dzisiaj zaprosimy 1000 dzieci, a od połowa będzie miała karnety?
- wiesz czym jest marketing? Wiesz, że klub na zaproszeniu tylu dzieci za darmo możę więcej zyskać marketingowo niż te kilkaset tysięcy? Jeśli gazety o tym opiszą Wisła zyska na reklamie. Zyska również prestiż, zyska też uznanie w oczach np. sponsorów. Są to tzw. ryski niematerialne, które w przyszłością mogą zamienić się w materialne.
- jak myślisz, jesli my nie zaprosimy tych dzieci na stadion, a zrobi to sąsiadka to kto najwięcej na tym straci?
- ile podczas 10,20,50 lat chodzenia na mecze wydaje średnio kibic? Jeśli policzymy 500zł za karnet na cały sezon przez powiedzmy 20 lat (biorę pod uwagę, żę ktoś będize chodził np. 50 lat z przerwami) to wychodzi ok. 10000. Nie liczać pamiątek, jedzenia itd. Więc jesli Ty wyliczłes straty na poziomie 800tys, to ja Ci powiem, że niech dzięki temu meczowi zajawi się 80 dzieciaków i mamy zwrot inwestycji w przyszłości. I to licząc bardzo pesymistycznie.
- zauważyłeś kiedyś, że kibicowanie bardzo często przechodzi z ojca na syna? Jeden zajawiony kibic pociągnie za sobą pozostałych. Wieszi le było przypadków, że dzięki jednemu kibicowi w jakiejś Rabce czy Mszanie dolnej na mecze jeździło kilka, a czasami kilkanaście osób? Nie, bo patrzysz krótkowzrocznie.

Mógłbym Ci dać jeszcze wiele przykładów (np. polecam poczytać czym jest marketing szeptany), ale po prostu mi się niechce. Ciężko dyskutować o rachunkach, marketingu i ekonomii z kimś, kto udaje, że wie wszystko, teorie ekonomiczne twierdzi, że nie mają odwzierciedlenia w faktach, a na działania marketingowe patrzy bardzo krótkowzrocznie.

Jak to napisałeś "daj se siana".
Odpowiedz cytując