Wyświetl pojedynczy post
TheMadness06
Junior Member
 
Od: 05.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12386
Stary 11.10.2017, 21:21
Jeszcze w kwestii Romella Quioto, przeklejka z FB Tomasza Ćwiąkały
Tomasz Ćwiąkała napisał(a):
Po wczorajszych eliminacjach MŚ chciałem się z Wami podzielić pewną prywatną historią...
Jesień 2012. Kraków.
- Dzień dobry, z tej strony policja. Kolega prosił, żeby się z panem skontaktować.
- Dzień dobry. Jaki kolega?
- Romell Quioto.
- A co się znowu stało?
- Zjeżdżając ze skrzyżowania złamał sporo przepisów. Stoimy na Azorach.
- To wystawcie mu mandat, zaraz mu przetłumaczę i zapłaci.
- Nie możemy, bo nie ma paszportu z UE. Jeśli pan nie przyjedzie go odebrać, to musimy go odwieźć na komendę i przetrzymać do jutra.
- Proszę się wstrzymać. Ja jestem poza Krakowem, ale ktoś przyjedzie. To piłkarz Wisły. Rano rozpoczyna zgrupowanie przed meczem. Proszę nie robić afery, bo on i tak tego nie rozumie.
***
Galeria Krakowska. - Brate, sprawdź mi tę kartę. Może już przelali. Nie ma nic? Trudno, zadzwonię do Osmana. Pomóż mi tylko doładować internet w telefonie.
***
Przygoda Romella Quioto z polskim futbolem trwała ledwie pół roku. 21-letni wówczas Honduranin przeszedł jednak w Wiśle Kraków taką lekcję życia, jakby wylądował w piłkarskim trzecim świecie. Bez poważnej opieki ze strony klubu. Bez znajomości jakiegokolwiek języka (nawet w swoim porozumiewał się słabo). Bez nawet umiejętności sprawdzenia stanu konta w bankomacie. Za to z delikatnym poczuciem zażenowania, gdy jechało się na zgrupowanie przed meczem i wypadało wyciągnąć 50 złotych za kawę i ciastko w hotelu. Ciągła frustracja.
Zakończyło się kompromitująco. Finito po pół roku. Czarę goryczy przelał bezmyślny spacer po nogach Łukasza Piątka, za który Quioto został wyrzucony na pięć meczów Ekstraklasy. Po tym okresie - a w tle trwał konflikt trenera Probierza z szatnią - Honduraninowi podziękowano i odesłano z powrotem do anonimowego klubu o nazwie Vida. Po czasie Probierz przyzna, że to był naprawdę niezły zawodnik, z potencjałem, ale trafił na nieodpowiednie miejsce, w nieodpowiednim czasie. Zawalił sam, ale też nie stworzono mu - delikatnie rzecz ujmując - idealnych warunków do eksponowania potencjału.
***
Jesień 2017
Quioto znajduje się na zupełnie innym etapie kariery. W Vidzie odzyskał - nomen omen - życie (z hiszp: "Vida") i odbił się od dna, na jakim znalazł się po nieudanej próbie podbicia Europy. Najpierw transfer do Olimpii, największego klubu w Hondurasie, potem trzy mistrzostwa kraju, powołanie do dorosłej reprezentacji, udział w dwóch Gold Cup CONCACAF oraz igrzyskach w Rio. Na koniec przeprowadzka do wymarzonego MLS (Dynamo Houston) i mecz życia w kadrze. Wczorajszy.
Środowa noc. Honduras nie ma już raczej większych szans na awans. Musi ograć niepokonany jak dotąd Meksyk, a przy tym liczyć, że USA przerżnie z Trynidadem, który leją w tych eliminacjach wszyscy. I tak się dzieje. Stany przegrywają, a Quioto - strzelając gola na 3:2 - daje Hondurasowi jedno z najważniejszych zwycięstw w historii tego kraju. Do strącenia pozostaje jeszcze jedna przeszkoda - listopadowe baraże z Australią - ale już teraz w tym jednym z najbardziej niebezpiecznych państw na świecie panuje totalna euforia. Osman Chavez twierdzi, że Quioto to dziś najlepszy piłkarz Hondurasu.
***
Jesień 2012
- I co, jest?
- Tak, doszło.
- I co oznacza ta kwota? Co mogę za nią kupić?
- Gdybyś się uparł, to nie najgorszy używany samochód.
Kupił prezenty bożonarodzeniowe dla całej rodziny.
- Po co ci tego aż tyle?
- Bo nie wiem, czy będzie kolejna okazja.
Odpowiedz cytując