|
Recenzja meczu z personalnego punktu widzenia:
Buchalik - dla mnie postać tragiczna. Na pewno sympatyczny, ewidentnie bardzo mu zależy, ale jednak niestety brakuje mu skilla, zarówno mentalnie jak i fizycznie. Bramkarz na tym poziomie musi być skoncentrowany w najważniejszych momentach, a Michał przy jedynym bodaj celnym strzale Jagi zagrał w taką siatkówkę, że tylko wprowadzony na boisko 10 sekund wcześniej Świderski wie, jakim cudem tego nie strzelił. W zimie musimy sprowadzić nowego bramkarza, chyba że wcześniej w końcu doprowadzimy Cuestę do stanu używalności.
Basha - najlepszy jak dotąd mecz w Wiśle, bardzo pewny w środku pola. Szkoda jedynie, że piłka nie siadała przy strzałach z dystansu.
Boguski - Boguś jak nie Boguś, niesamowita pewność siebie zaprezentowana w akcji, gdzie przy linii bocznej jednym zwodem minął dwóch zawodników Jagi.
Carlitos - w ważnych momentach brakło koncentracji i dobrego przyjęcia, a z kolei przy sytuacyjnym strzale z bliska refleksem popisał się Pawełek. Zauważyłem za to z trybun jedną rzecz - on na połowie przeciwnika jest praktycznie WSZĘDZIE. W odbiorze, na skrzydłach, w rozegraniu, na szpicy. Na pewno taka rola "wolnego elektronu" jest mu wyznaczona przez Kiko, ale największy szacunek należy się za to, że jest w stanie pociągnąć taką grę przez cały czas trwania meczu.
Brożek - legendarny zawodnik, któremu należy się dozgonny szacunek za kilkanaście wspaniałych lat w barwach Wisły, teraz chyba jednak już czas na emeryturę. Fakt, że piłka ewidentnie go szuka świadczy o niebywałej boiskowej inteligencji, ale niestety nogi nie nadążają za głową.
Wolny wniosek - mamy szeroką ławkę, ale jakości aktualnie jest na niej niestety bardzo mało. Żaden ze zmienników nie dał żadnej wartości dodanej dla drużyny. Perez przegrał chyba każdy jeden pojedynek główkowy. Imaz i Bałaniuk, jak wspomniał ktoś wyżej, na ten moment przypominają Daniela Sikorskiego. Gdzie są Kostal, Kolar i Halilović?
|