czaro napisał(a):

Podsumowując, nikt nie jest zadowolony ze stylu i ostatnich wyników, a także ukontentowany tym, że punkty zdobyliśmy dzięki indywidualnym błyskom kilku zawodników. Jednocześnie każdy rozumie, że mamy w miarę komfortową pozycję w lidze, punktowo wystartowaliśmy nieźle, ale wciąż się zgrywamy, przebudowujemy i leczymy kontuzje. Nikt normalny nie ma też chyba wątpliwości, że nie mamy składu na top3, ani finansów na top8 (podaję orientacyjnie, liczba jest tu nie istotna, chodzi o to, że nie jesteśmy krezusem).
Odejmując od tego inwektywy, wychodzi na to, że jedni uważają, że lepszym/jedynym rozwiązaniem jest Kiko zostawić i trzymać kciuki, żeby dzięki ciężkiej pracy (także nad sobą) zażegnał ten mały kryzys i powoli pchał kamień pod górę, a drudzy, że trener nic już nie jest w stanie zmienić i razem z tym kamieniem spierdzielimy się na sam dół.
Jest mi bliżej do opcji nr 1. Ramirez nie jest bogiem ławki trenerskiej, ale jego zwolnienie to wielkie ryzyko, a nie wielka szansa na poprawę sytuacji.
Natomiast innych racjonalnych stanowisk do wyboru (niż opcja 1 bądź 2) nie widzę, bo rewizja strategii budowy klubu po kilku słabych meczach, w środku sezonu i przy takiej inwestycji środków i kapitału ludzkiego w projekt Kiko-Junco byłaby czystą głupotą.
|
Z tym się zgadzam co napisałeś - to kwestia niuansów która opcja 1 czy 2. Ja przez długie miesiące byłem zaciekłym obrońcą naszego "Simeone" ale powoli tracę nadzieje. Na ile jest to jego wina, a na ile sama idea hiszpańskiej Wisły w naszych realiach jest niemożliwa do spełnienia bez dukatów w sakwie, nie wiem jeszcze. Niemniej życzę naszemu treneiro żeby przede wszystkim opanował grę z tyłu. Pisałem o tym od meczu z Zabrzem. Nasza obrona gra słabo i nie widać poprawy. Jakby to się udało naszemu trenerowi poprawić byłaby inna rozmowa.
Przed nami mecz z Jagą i wcale mnie musimy go przegrać czy zremisować. Spokojnie możemy wygrać jeśli zagramy dobrze z tyłu.