|
Broniących Kiko ze względu na przekonanie o jego geniuszu trenerskim to tutaj raczej nie ma, względnie jakiś promil.
Sporo jest natomiast broniących tego, aby Kiko dostał szansę ogarnięcia tego burdelu, bo ani na tę chwilę nie za bardzo miał taką realną możliwość, ani nie za bardzo jest sens teraz robić nerwowe ruchy ze względu na trudną sytuację samej spółki.
Mam dla was jeszcze gorszą wiadomość, mianowicie uwzględniając etap budowy drużyny jest rzeczą naturalną, że jeszcze kilka słabych meczów nas czeka.
Tak naprawdę to, czy Kiko nadaje się do prowadzenia Wisły będzie można obiektywnie stwierdzić gdzieś pod koniec października. Podobnie jak to, ilu graczy z letniego zaciągu ma jakieś papiery na granie w polskiej ekstraklasie. Żeby go wywozić na taczkach za to, że nie potrafi poskładać drużyny trzeba najpierw dać mu sensowny czas na takie składanie, a nie oceniać z perspektywy czasu zbliżonego raczej do oceny efektu nowej miotły niż pracy trenera. Tak, wiem, że pracuje już od dawien dawna, tj. od ośmiu miesięcy, z czego w międzyczasie miał przerwę międzysezonową i wymianę kilkunastu piłkarzy, w tym najlepszego piłkarza...
Moim zdaniem Kiko można na tę chwilę zarzucić dwa istotne błędy:
1/ Wprowadzanie "z marszu" zbyt wielu piłkarzy naraz - w sumie na początku sezonu, kiedy graliśmy składem, który razem przepracował przygotowania i gra, i wyniki były lepsze.
2/ Niezbyt umiejętne dopasowanie taktyki do rywala - nie jest z nami aż tak źle, żeby na każdego rywala wychodzić defensywnie, a coraz mniej przeciwników daje się zaskakiwać tymi naszymi zasiekami.
Reszta (np. kontuzje, indolencja Brożka/Boguskiego, odejście Brleka i Mączyńskiego, brak prawego obrońcy czy brak formy nowych zawodników) nie do końca jest winą Kiko (choć np. na odejście Brleka i Mączyńskiego mógł i powinien się przygotowywać już przed sezonem, bo były co najmniej bardzo prawdopodobne). Daleki jestem też od przypisywania mu zasługi w sprowadzeniu Carlitosa. No sorry, ale akurat nie za to się ocenia trenera, tak jak nie analizuje się czy Hasi był w Legii dobrym trenerem po tym, że ściągnął Vadisa.
BTW - ostatnie dwa mecze pod wodzą Kiko wyglądały pod względem personaliów jak dwukrotna odpowiedź co do joty na wszelkie tutejsze zarzuty wysuwane przez krytyków Kiko. M.in. odsunięcie Ze Manuela i potem Hiszpanów, wystawienie Wojtkowskiego i Halilovicia, szansy dla Polaków (Boguski, Brożek, Bartosz), drugi napastnik do pomocy Carlitosowi... Pomijając już to, że obydwa kompletnie nie przyniosły pozytywnego przełożenia na wyniki, warto zauważyć, że wynika z tego, że Kiko nie jest oderwany od rzeczywistości, nieobiektywny bądź słaby, tylko też widzi gdzie jest problem. Tyle że jego rozwiązanie jest dalece trudniejsze niż wydaje się tutejszym taktykom szkoły FM. Nie wystarczy zdjąć jednego i wystawić drugiego albo zmienić ustawienie.
---
Muszę szczerze przyznać że dla mnie głównym problemem jest jednak sposób budowy drużyny zaproponowany przez Junco/zarząd, a nie to, jak sobie z tym radzi Kiko. Gdzieś tak w połowie lipca cieszyłem się - zajefajnie, zamknęliśmy kadrę jako jedni z pierwszych w lidze i to z całkiem dużą liczbą graczy, teraz tylko zgrywanie się i już na koniec września powinny przyjść sensowne efekty - wreszcie sensownie wchodzimy w sezon! A potem z każdym kolejnym dniem dochodziły kolejne informacje o kolejnych nowych nabytkach kolejnych obcokrajowców, z których każdy miał być (przynajmniej wyblakłą) gwiazdą, każdy wchodził do składu z marszu i post factum każdy okazywał się być zawodnikiem dopiero do odbudowy bądź z potencjałem na dobrego zawodnika za rok-dwa. I żaden nie zna specyfiki naszej buraczanej ligi, nie wie, że tutaj trzeba przede wszystkim biegać i kopać się po kostkach, a nie czekać na piłkę, żeby czarować techniką. To właśnie tu leży sedno naszych teraźniejszych problemów, a nie w osobie trenera, który jest jaki jest, ani super genialny, ani super słaby.
Co oczywiście nie oznacza, że okienko jako takie oceniam na słabe. Jest przynajmniej kilku zawodników, którzy mają papiery na granie.
A tymczasem w naszej lidze jest "jak zawsze" - każdy może wygrać i przegrać z każdym. Nie istnieje żadna magiczna siła żadnego klubu. Decyduje aktualna forma, ambicja i łut szczęścia. Albo odwrotnie. Stąd faktycznie, za dwie kolejki możemy być równie dobrze na dnie, jak i ciągle trzymać się o te 2-3 punkty do lidera.
---
Na zakończenie, dla tych wszystkich "specjalistów", co to każą odejmować wpływ Carlitosa. W porządku, nie ma sprawy, róbcie takie zestawienia ale bądźcie konsekwentni - odejmujcie też Górnikowi wpływ Angulo, Śląskowi wpływ Robaka, Barcelonie wpływ Messiego a Legii z zeszłego sezonu wpływ Vadisa. Przecież to jest normalne, że po to się takich zawodników ma w drużynie, żeby ją ciągnęli do góry, a nie żeby dostosowywali się do przeciętnej...
|