jova napisał(a):

|
Akurat to, to jest obecnie taktyczny standard praktycznie we wszystkich poważnych ligach. Albo grasz z 10tką i jednym wysuniętym napastnikiem, albo grasz z dwoma napastnikami, z których jeden się cofa, a w pomocy masz 6tkę i 8kę lub dwie 6tki. Wymieniłbyś jakiś sensowny zespół, który gra dwoma napastnikami i jeszcze klasyczną 10tką?
|
Kto tu mówi o 10tce?
Pokaż mi drużynę, która gra o cokolwiek więcej niż utrzymanie w którejkolwiek topowej lidze, w której gra się dwoma napastnikami i dwoma pomocnikami grającymi 24/7 pod stoperami. LLonch jak gra jako jedyny defensywny jest OK, Basha moim zdaniem świetny. Ale razem? Razem to jest równoznaczne z oddaniem całego boiska dla przeciwnika. Przerabialiśmy to już w jednym meczu w tym sezonie tylko w zestawieniu z Velezem, który ma podobne walory.
Takie coś może wypalić jak grasz tylko z kontry i masz dwóch skrzydłowych z napędem turbo typu Grosicki + system wrzutka wrzutka wrzutka.
Podejrzewam, że jakby grał w składzie przeciętny Halilović albo zapuszczony Perez zamiast Bashy lub Lloncha to mecz by wyglądał zupełnie inaczej. Ba, podejrzewam, że nawet z takim Wojtkowskim (który jest bardziej 10 niż 8) byłoby lepiej, bo może by były dziury w zębach, ale przynajmniej gra z przodu by się kleiła i Korona nie mogłaby sobie pozwolić na taką luźną grę. Dodam też, że oprócz pomocy to skrzydeł też nie było. Krytykowany tu zewsząd Boguski, mimo swoich oczywistych wad i braków, to nakrywa czapką wszystkie nasze skrzydłowe eksperymenty. Bo w meczach, w których włączał system WIDMO przynajmniej nie dawał się tak przeciwnikowi wozić hen i nazad.