|
Chłopaki, niezależnie od tego, jak sobie liczycie ten VAT i CIT (nota bene Wisła ma kalendarzowy rok obrachunkowy i stratę do rozliczenia ze wszystkich ostatnich lat, więc nie spodziewam się, żeby jakąś większą zaliczkę na CIT miała zapłacić), to pragnę zwrócić uwagę na jedną drobnostkę.
Pieniądze z ESA i za Mączyńskiego poszły na spłatę starych i nowych długów - i to niestety nie ma szans, żeby udało się je spłacić w całości (nawet wliczając włożenie w to pokaźnej części pieniędzy za Brleka).
Najbliższe większe pieniądze dostaniemy znowu na koniec sezonu i ewentualnie jeśli uda się nam kogoś w styczniu lub lutym sprzedać. Do tego czasu za coś musimy przeżyć, a zaręczam wam, że kasa z biletów nam tego nie załatwi.
Jeśli więc ze sprzedaży Brleka rzeczywiście zostały jakieś milijony w szafie pancernej, to musimy je trzymać po to, aby dociągnąć przynajmniej do najbliższego okienka z jako taką płynnością, a nie wywalić je teraz na super hiper wzmocnienia, żeby za dwa miesiące znowu żyć na kredyt i modlić się, żeby przypadkiem piłkarze nie strzelili focha.
|