|
Symulacja Wisły bez Carlitosa zakończona...
całkiem Dobra pierwsza połowa, potem dramat. Zaryzykuję stwierdzenie, że czerwona kartka bardziej nam zaszkodziła niż pomogła. W dupach im się po niej poprzewracało. Przechodzony mecz, nawet po starcie bramki dopiero Kiko musiał wydrzeć się na nich, żeby łaskawie spróbowali strzelić bramkę - Soból chyba płakał, gdy to oglądał. Chłop 2 lata po skończeniu kariery wniósłby więcej energii do gry.
Żal dziś było tylko Sadloka i Bashy.
Z nowych nabytków:
Perez - fajny początek, potem zniknął
Halilović - mam mieszane uczucia. Czasem za bardzo kombinuje, nie decyduje się na proste środki, a potem próbuje wynaleźć koło na nowo.
Balanyuk - podobnie jak Perez. Po czerwieni brakowało mu przestrzeni, ale jest na pewno interesujacy.
Wojtkowski - jeden z lepszych w drużynie, ale głupi wolny, po którym padła bramka.
Arsenić - pewny mecz, jedną pomyka przy wprowadzaniu piłki. Przy fakultatywne powinna być czerwona.
Imaz - grał jakieś 40 minut, jeden strzał do zapamiętania to za mało. Coraz trudniej bronić go też argumentem o potrzebie akomodacji.
Basha - dopóki grał, mieliśmy kontrolę nad spotkaniem. Najlepszy na boisku. Jeżeli zmiana nie wynikają z zaleceń lekarzy lub kontuzji w trakcie meczu, to jej nie rozumiem.
Niestety tak z 60% odpowiedzialności za bramkę spada na Llonch, reszta na Kamila i kryjącego Diawa. To już nie jego pierwsza bramka zawalona przez niego, vide mecz z Jaga w poprzednim sezonie. No i czemu przy przewadze, wprowadzamy zmianę przechylają balans drużyny na obronę?
W ataku pozycyjnym nie istniejemy, a wyszliśmy chyba w najbardziej Najbardziej technicznym zestawieniu, jakie mamy, pomijając absencję Carlitosa... Zero koncepcji na ataki, my naprawdę nie mamy nic rozsądnego przygotowanego na przeciwnika z autobusem w polu karnym. Inna kwestia to to, ze gramy w jednym tempie, zero przyspieszenia akcji, obiecujące ataki zawsze ktoś zepsuje złym przyjęciem, podaniem nie w tempo. No przecież tak się da. Tak się po kilkunastu latach wypełnionych treningami nie da grać.
|