Grisza1 napisał(a):

|
Z całym szacunkiem, ale zamieszanie Bartosza nie raz kończyło się golem, nawet jak wchodził w 85 minucie. A czym się skończyło wejście Jesusa? I nawet mniejsza o to, że nie strzelił gola. Chodzi o jakąś hierarchię w drużynie, pomysł na nią. A tu się okazuje, że może przyjść koleś z Hiszpanii, jeden z wielu, nie jakiś bóg futbolu, i po kilkudziesięciu godzinach pobytu jest pierwszym wchodzącym.
|
Właśnie tego nie mogę zrozumieć, przylatuje koleś wysiada z samolotu i po kilku godzinach wchodzi na boisko, a chłopaki co przepracowali cały okres z drużyną siedzą na ławie.... duży minus naszego trenera.