|
Najpierw zabrakło skuteczności, bo do 30. minuty grali naprawdę przyzwoicie. Były sytuacje na 2:0 i mecz na bank wyglądałby inaczej. A później kryminał w obronie, bo nie można pozwolić Siemaszce na to, żeby bramkę nam wsadził ku**a ze łba. Chwilę później gol na 2:1...i mecz się w sumie skończył. W drugiej połowie zabrakło według mnie walki, choć i tak gdyby skuteczność była po naszej stronie, to można było to chociażby zremisować.
Największym problemem jest to, że tracimy zdecydowanie za dużo goli. Za Wdowczyka też traciliśmy niemało, ale za to strzelaliśmy po trzy albo cztery i koniec końców trzy punkty były nasze. Martwi mnie zwłaszcza to, że niby cały czas Kiko wzoruje się na Simeone, mamy być zorganizowani, tracić mało, a efekt jaki jest każdy widzi.
Po meczu derbowym było dobrze, po Lechii nieźle, teraz jest co najwyżej średnio. Za tydzień obowiązkowo jazda na czterech literach i zwycięstwo z Piastem za wszelką cenę. Gwiazdy może będą sprzyjać, bo gramy dokładnie z tym samym rywalem, znowu w 9. kolejce i znowu 16 września - tak jak w meczu przełamującym serię siedmiu wpier**li z rzędu.
P.S. Mam nadzieję, że się Wisła odwoła od tej kartki Głowackiego, przecież to komedia...
|