|
Dziesięciolecia pod kierunkiem idiotów z polskiej myśli szkoleniowej, szkolących młodych piłkarzy, doprowadziły do takiego stanu polskiego futbolu. Liczyła się siła, wzrost, wynik, zapierdalanie. Sam pamiętam historie zasłyszane z różnych źródeł jak chłopaka z nienaganną techniką "trener" potrafił odstawić, bo mało biega i nie jest "walczakiem". Zamiast niego wpuszczał drwala. A chłopak przepadał. Tymczasem gdyby pracować z nim indywidualnie, nie zwracać uwagi na konkretny wynik, szlifować jego naturalny talent + wzmacniać go fizycznie, to kreowało się szanse na uzyskanie dobrego zawodnika. Ale po co? Takie prymitywy były ostatnio u stery polskiej piłki choć nie wiem czy jest lepiej po ostatnim tweecie Bońka, który oburzał się, że młodych piłkarzy chcą uczyć angielskiego.
Dopiero teraz się to zmienia i powstają profesjonalne akademie przy klubach gdzie kształtuje się piłkarza, człowieka, głównie technikę poprzez ćwiczenia z piłką, umiejętność radzenia sobie z presją, taktykę, automatyzmy do określonych ustawień.
Przecież taki Carlitos u tych idiotów z PMS, stawiam, że ponad połowa by go odstrzeliła tych wszystkich Ojrzyńskich, Rumaków, Zielińskich, bo delikatny, dryblować mu się zachciewa, a tu trzeba prymitywnie zapierdalać. Casus Mihalika - odrazu było widać jak przyszedł do pasów, że ma to coś, że umie grać w piłkę to idiota Zieliński go trzymał na ławce. Dopiero mistrzostwa U21 i nie polski trener musiały pokazać, że chłopak jest dobry i ma potencjał na coś więcej niż ESA.
Więc oby jak najwięcej technicznych piłkarzy, oby jak najwięcej Hiszpanów i piłkarzy z Bałkanów uzupełnionych piłkarzami w defensywie typu Velez. Polacy poza kilkoma wyjątkami to drewna.
Ostatnio edytowane przez nesta : 07.09.2017 o godz. 10:19.
|