Powtarza się sposób działania z transferu Mączyńskiego. Najpierw dziennikarze robią podkład i zaczną wywierać presję i na Wiśle i zawodniku, że przecież jego przejście, to jest obowiązek i jedyna droga kariery. Potem klub - Wisła odpowie, że nie ma takiego tematu i to sprawi, że zawodnik poczuje się nieswojo, bo dlaczego niby ktoś mu coś każe? Zaczną padać sumy, jakie piłkarz mógłby zarobić po transferze, które na pewno będą działać na wyobraźnię Carlitosa.
Klubu w tym głowa, żeby możliwie najdłużej trzymać zawodnika z dala od tego.
Ciekaw jestem jak działa ten kontrakt 1+1. Czy jeśli do zimy nie przedłużymy umowy z Carlitosem, to jego umowa będzie traktowana jak roczna i wtedy będzie mógł podpisać kontrakt z kimś innym? Czy to już moja paranoja?
Edit: dzięki, funkykoval.