Arked napisał(a):

|
To nie prawda. Różnica między koniecznością zagrania 30 i 37 meczów jest ogromna. ESA 37 kończy się bardzo późno, co oznacza, że piłkarze polskich pucharowiczów muszą być w najwyższej formie pod koniec maja i na początku czerwca (w decydującej fazie sezonu) i potem od razu po śmiesznie krótkich wakacjach w lipcu i sierpniu (fazy kwalifikacyjne). Z fizjologicznego punktu widzenia to jest koszmar, a nie "żaden problem". Nie dziwię się, że nasze kluby się na tym wykładają.
|
Zdajesz sobie sprawę, że w polskiej lidze funkcjonuje coś takiego, jak przerwa zimowa? Kiedy nasi kopacze mają urlopy, to inni zapieprzają, a wakacje mają w lecie. Ile ty byś chciał przerwy dawać naszym ligowcom? Mają mieć urlopy 2 razy w roku(poważne ligi raz w roku)? Obóz przygotowawczy(na cały sezon) robi się w zimie. Jak jakiś durny trener robi drugi obóz latem, to robi sobie pod górkę i niezbyt też dobrze świadczy to o jego inteligencji. Latem są 2 tygodnie urlopu. Żaden profesjonalny piłkarz nie przytyje, ani nie straci wytrzymałości przez taki okres. Potem sparingi i zaczynamy ligę. Jeśli ligowcy wracają z nadwagą, to znaczy że źle konstruujemy kontrakty(potężne kary finansowe, zsyłka do rezerw) i złych kopaczy zatrudniamy. Dłuższe wakacje będą latem, jak a) zmieni się u nas klimat, b) zespoły, które grają w pucharach zaczną zbierać punkty i piąć się w rankingu(ponad połowa obecnego to zasługa Legii

, to świadczy o pozostałych). Inna kwestia, to czym Ci nasi kopacze są zmęczeni? Przypominam dla tych, którzy nie interesują się poważnymi ligami... tam trenuje się ciężej, a z klubu wychodzi się wieczorem(a nie o 15, jak u nas). Niech zaczną trenować, jak w klubach Bundesligi, to pogadamy o zmęczeniu. O intensywności spotkań(nie mam na myśli przebiegniętych km) nie wspominając(ilość sprintów na mecz).