Arkadiusz.Czerepach napisał(a):

|
bez przesady , dla profesjonalnego sportowca to żaden problem
|
To nie prawda. Różnica między koniecznością zagrania 30 i 37 meczów jest ogromna. ESA 37 kończy się bardzo późno, co oznacza, że piłkarze polskich pucharowiczów muszą być w najwyższej formie pod koniec maja i na początku czerwca (w decydującej fazie sezonu) i potem od razu po śmiesznie krótkich wakacjach w lipcu i sierpniu (fazy kwalifikacyjne). Z fizjologicznego punktu widzenia to jest koszmar, a nie "żaden problem". Nie dziwię się, że nasze kluby się na tym wykładają.
Tu nie wystarczy starać się na treningach. Tu trzeba mieć zaplecze trenerskie i medyczne, a i tak żadnej gwarancji sukcesu nie ma. Mam nadzieję, że ktoś się wreszcie zorientuje, że coś jest nie tak. Albo na szkolenia w zachodnich klubach zaczną jeździć nie tylko trenerzy ale także lekarze i fizjoterapeuci. Obawiam się jednak, że z oczywistych względów część wiedzy na ten temat jest tajna i raczej nikt się nią z naszymi klubami nie będzie dzielić.