Buchalik z Cracovią jeden wielbłąd i jeden mniejszy błąd.
Wielbłąd mógł kosztować nas bramkę, ta próba łapania piłki była w stylu... Załuski

Powinien był to piąstkować, prawie kosztował nas gola.
Przy strzale mógł sobie pozwolić na odbicie piłki, bo miał dużo miejsca - nikogo nie było na dobitkę. Strzał był mocny, zdaraza się. Nakrył piłkę od razu po wypluciu. Nie czepiałbym się za bardzo o tą sytuację.
Przy bramce bez szans, przy akcji gdzie żydownia miała sytuację na 2:0 bardzo fajnie wyszedł i jego 'pajacyk' miał duży wpływ na to, że pejs przestrzelił.
Generalnie mecz w stylu Załuski, cały czas w miarę pewnie a potem robi coś z dupy co zaważa na ocenie całego spotkania. Kupę szczęścia miał, że Głowa szybciej zareagował od pejsa.