raindog napisał(a):

Tym bardziej, że te bramki wydają się być trochę przypadkowe. Albo inaczej - niewiele jest bramek z tzw. akcji, czy z rozegrania.
Z drugiej strony, gdy przypomnimy sobie grę za Smudy, gdzie strata bramki na 0:1 oznaczała męczarnie do końca meczu (ostatecznie przegrana) i radosny futbol w obronie, gdzie przeciwnik miał międzyczasie 3 sytuacje sam na sam.
U Moskala, strzelamy bramkę na 1:0, by ostatecznie zremisować. Ew. pierwsi tracimy bramkę, mamy 5 setek, włącznie z karnymi, ale nie jesteśmy w stanie strzelić więcej niż jednego gola.
U Kiko jest ciekawe to, że przegrywając i grając źle, nie tracimy nadziei na odwrócenie losów meczu. I najczęściej je odwracamy.
|
Co to znaczy, że akcje nie są z rozegrania?
Patrząc na mecze ligowe, jedynie bramka w Płocku była po wielbłądzie obrońcy, i wczorajsze solo Carlitosa.
Nieciecza? Piękna kontra od bramki i super wykończenie. Zabrze? Akcja oskrzydlająca, wrzutka i wykończenie Bartosza. Derby? Odebranie piłki na prawym skrzydle, przegranie przez środek na lewo, wrzutka i gol.
Kolejnym dowodem na to, ze to jest wypracowany schemat jest to, ze wszystkie te akcje były zrobione lewą stroną. 2x asysta Sadloka (Nieciecza, wczoraj), raz Małeckiego. To nie jest przypadek, otwierają nam się po 75 minucie możliwości bo jest więcej miejsca na boisku, i jak pokazuje historia, mamy pomysł jak to wykorzystać.