To był piękny wieczór! Wygraliśmy i przyprawiliśmy parchatą sąsiadkę o kosmiczny ból dupy. To musi strasznie boleć, jak się dostaje dwa gongi w końcówce

Widać to zresztą po ich wypowiedzia pomeczowych. Przegrali, bo sędzia był zły (i szyny i podwozie też było złe)
Jak ten szczaw dostał czerwo i zaczęła się korba na trybunach, to ja już czułam, że to wygramy.
Ale nie da się pominąć, że w pierwszej połowie graliśmy kryminał. Niemal każde podanie kończyło się stratą.
Ale teraz to nieważne, wygraliśmy, jestem przeszczęśliwa, WISŁA PANY!