Ogryzek napisał(a):

Moje opinie po meczu.
Porównałem Bartosza i Wojtkowskiego - Wojtkowski co mógł to przegrał. Dla mnie dramat. Najsłabszy na boisku. Do czasu gry na boku pomocy osłabiał Wisłę. Bartosz bez rewelacji ale półka wyżej od tego co odstawił Wojtkowski.
(Wojtkowski jest chudy i słaby fizycznie, w grze kontaktowej Wojtkowski nie istnieje, przegrał wszystkie przebitki).
Pietrzak - w pierwszej połowie nerwowo, kilka błędów. Potem solidnie. Jak się ogra z kolegami to będzie coraz lepiej.
Arsenić - pomimo przegrania kilku główek solidny mecz. Z nowych zaprezentował się zdecydowanie najlepiej.
Halilović - Brlek - piękne przyjęcia piłki z obrotem Halilovica. Kilka wygranych pojedynków w środku... i nic z tego nie wynikało. Wszedł Brlek i rozpoczęła się gra. Halilović jest wolniejszy i bardziej statyczny. Petar na szybkości stwarza przewagę. Na ten moment różnica jakościowa duża na korzyść Petara. Jak Halilović poprawi się szybkościowo to może coś z tego być. Inaczej będzie wirtuozem od kręcenia kółeczek w środku pola.
Boguski - wbrew temu co niektórzy piszą, nie był najsłabszy. Biegał i walczył. Byli słabsi od niego.
Malecki - wszedł z Brlekiem i od tego momentu zaczęła się gra. Dobry występ.
Paweł - piłka go szuka, ale on nie chce szczęściu pomóc - albo szczęście go opuściło. Oby nie na długo.
Buchalik - solidnie.
btw
Jakby Płock strzelił na 2-0 byłoby po meczu. Szczęście przy nas
|
Perfekcyjne podsumowanie.
Oczy mi wczoraj krwawiły. Dzięki Bogu, że nie było dogrywki, bo bym chyba zszedł na sektorze.
Krąży taki mem, coś w stylu "Ale bym obejrzał takie Podbeskidzie z Łęczną". Nasze dwa ostatnie spotkania sprawiają, że niebezpiecznie blisko naszemu stylowi do wspomnianych już pierwszoligowców.
Nie podoba mi się to jak gramy, ale jeśli tylko będzie skuteczne to OK.
Niektórzy chcieli wczoraj zobaczyć cały skład rezerwowych, no bo przecież tacy są zajebiści i powinni dawno grać. No to było wczoraj widać co potrafią. 2-3 zmiany to max na co można sobie pozwolić w jednym meczu. Większa ich ilość powoduje problemy jak wczoraj.
Osobny temat - Jakub Bartosz. Jak to możliwe, żeby młody chłopak po 70 minutach meczu miał skurcze? Przecież on zagrał w tym sezonie łącznie coś koło 130 minut! To ja (rocznik 82) robiąc na rowerze blisko 500km w 4 dni, po górach i w 40-stopniowym upale, na diecie piwnej, nie mam z tym problemu. Przecież to jest kompromitacja dla zawodowego (rzekomo) piłkarza.
Co do Brożka, wydaje mi się, że on nie pasuje do systemu jakim gramy. Dzida do przodu i ogólny chaos w środku pola to nie jest to co on grał w zasadzie całą karierę u nas.