|
180 minut czyśćca z Płockiem za nami. Mam nadzieję, że po derbach będzie niebo. Kto był ten widział. Skurcze w 60 minucie Lloncha i chwilę później Bartosza, brak pewności siebie Pietrzaka, brak formy Brożla i niezgranie, bo trening to nie to samo co mecz. Dla mnie zaskoczeniem była dziura w środku pola w zasadzie aż do wejścia Brleka. Wojtkowski podwieszony pod napastników i notował dużo strat. Pol nie brał na siebie ciężaru gry, a Tibor miał tylko przebłyski. Z resztą panowie byli zbyt daleko od siebie gdy mieliśmy piłkę stąd dużo dzid do przodu. Oczywiście były też plusy dodatnie: wspomniany Arsenić, czy Pol póki miał siłę. Niestety najsłabszy był Brozio i Boguś. Ważne, że do przodu i teraz trzeba po prostu wygrać, wymęczyć, wybiegać, wywalczyć mecz w sobotę choć wolałbym, żeby nasi grali w piłkę, a tamci biegali, choć może po prostu chciałbym, żeby w tym meczu Wisła po prostu była skuteczna.
Mały drobiazg: catering po zmianie firmy to jest jakaś parodia. Sześć osób nalewa colę, a jedna osoba leje piwo. Kolejki jak za darmowymi mercedesami.
Do what you mean and mean what you do.
|