|
Ale pieprzycie. Rolą napastnika jest od czasu do czasu samolubnie poszukać strzału, bo z bramek się go przede wszystkim rozlicza. Małecki mimo że jest skrzydłowym też nie raz i nie dwa nie oddawał piłki lepiej ustawionym partnerom - czasem nic z tego nie było, ale czasem padła jednak bramka i nikt później nie roztrząsał, że Boguski czy Brożek byli lepiej ustawieni, a Patryk ładował pazernie zza pola karnego. Mam wrażenie, że za dużo co poniektórzy tutaj patrzą zresztą na Pawła, który od lat jest naszym jedynym napadziorem na poziomie. Natomiast w ostatnim czasie zbyt często próbował oddawać piłkę kolegom, w momencie gdzie po prostu należało mocniej uderzyć. I stąd przyzwyczajenie, że wszystko trzeba rozklepać tak, żeby niemal wjechać z piłką do bramki. "Krakowska piłka", ehe.
Pamiętam zresztą pierwszy mecz Carlitosa w Wiśle. Strzelił bramkę i powinien mieć dwie asysty - miał jedną, bo partnerzy nie skorzystali z dobrego podania. W obecnym sezonie jest dotychczas topowym zawodnikiem w drużynie, a niektórzy na siłę szukają dziury w całym. Ja się potrafię cieszyć, że mamy wreszcie dodatkowego zawodnika, który nie boi się podjąć ryzyka i uderzyć z trudniejszej pozycji albo poszukać dryblingu, żeby zrobić przewagę z przodu. A że czasem nie odda piłki innemu zawodnikowi, trudno. Ale nie róbmy z gościa sfochowanego grajka, który wszystko chce kończyć sam, bo tak nie jest.
Ostatnio edytowane przez enzo : 06.08.2017 o godz. 13:11.
|