|
Zgodnie z zapowiedziami pobrałem mecz, obejrzałem go ponownie i postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
Julian Cuesta: Jeśli miałbym po trzech kolejkach podjąć decyzje, czy chce zostać z Julianem, czy wole, żeby do Wisły wrócił Łukasz Załuska i to on bronił. Wybrałbym obecnie drugą opcję. W tym spotkaniu nie winiłbym jednak naszego bramkarza za żadną z bramek. Pierwsza i trzecia to idealnie wymierzone piłki, przy których nie miał najmniejszych szans. Dodatkowo przy strzale na 3:1 był zasłonięty a druga bramka to samobój. Cuesta w tym meczu nic nie zepsuł ani też niczego nie wyjął. Wciąż mam wątpliwości co do jego gry nogami i walkę w powietrzu.
Tomasz Cywka: Słaby mecz w wykonaniu Tomka. Zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Jeśli już pojawiał się pod polem karnym przeciwników, to jego wrzutki tak naprawdę nie dochodziły do kolegów. W pierwszej połowie było ich, jeśli dobrze naliczyłem pięć, każda z nich była kasowana przez graczy Górnika Zabrze. Dużo chaosu w jego poczynaniach widziałem na boisku. Przy jednej z bramek przypadkiem pomógł rywalom. Czy był faul, czy nie było, nie wiem. Sytuacja dość sporna. Skoro sędzia nie zagwizdał to wnioskuje, że nie było a Tomek po prostu w złym momencie wyskoczył do główki. Cywka nie był mocnym punktem Wisły w sobotę i liczę na jego powrót do dobrej dyspozycji którą prezentował w tamtym sezonie.
Ivan Gonzalez: TRAGICZNY mecz Hiszpana. Najgorszy jego mecz od momentu kiedy pojawił się w Krakowie. Robił błąd za błędem od 30 minuty, kiedy to nie potrafił przyjąć piłki i Angulo znalazł się w świetnej sytuacji. Potem sprezentował jeszcze dwie bramki, jedna samobójcza i druga po tym kiksie? A przecież to nie koniec, dodatkowo dwukrotnie po jego wielbłądach Górnik był bliski strzelenia bramki - Angulo i Kurzawa. Dobrze, że sam Gonzalez zdaje sobie z tego sprawę. Powinien wyjść w Płocku. Potrzebuje dobrego odbicia przed Derbami.
Arkadiusz Głowacki: Do tej 30 minuty cały blok obronny grał pozytywnie, jeśli chodzi o pilnowanie tyłów. A od momentu bramki to kompletnie się to wszystko posypało, również, jeśli chodzi o Arka. Głowacki w tym meczu zaliczył kilka wy bloków, wiele razy powalczył w swoim stylu zarówno w partnerze, jak i w powietrzu. Nie ustrzegł się jednak błędów, w tym meczu zabrakło u niego zdecydowania. Co widać przy dwóch bramkach 1 i 3. Cofa się, czekając na ruch Angulo, który zabawia się i posyła strzał obok niego. Prawda jest też taka, że na 100 sytuacji w tej lidze, w 99, przy innych zawodnikach, piłka trafiłaby albo w Głowackiego, albo obok bramki, albo w ręce bramkarza. Pech wziął, że rywalem był Angulo, który ma cyrkiel w nodze i strzelał jak strzelał.
Maciej Sadlok: Nie ukrywam, że ja nie jestem fanem gry obronnej Maćka Sadloka. Uważam, że jeśli chodzi o grę na połowie rywala jest naprawdę regularnie bardzo dobrze. Natomiast w obronie, często bardzo nieodpowiedzialnie. I według mnie taki to był właśnie mecz lewego obrońcy. Słabo z tyłu, pozytywnie z przodu. Bramka numer dwa jest w dużej mierze przez jego błąd. Zlekceważył rywala (Wolniewicza), który wywalczył rzut rożny. Pomimo tego, że to Sadlok powinien kontrolować piłkę. Natomiast on na wpół fauluje rywala, piłka wychodzi na różny, wrzutka i Gonzalez ładuje samobójcze trafienie. Nie byłoby tego gola, gdyby nie błąd Sadloka. Wybicia na pałę, wracanie do obrony truchtem. Przecież Górnik nie raz jechał jego stroną jak chciał. Na usprawiedliwienie Maćka na pewno działa argument, że Patryk Małecki olewa powroty do obrony, przez co Sadlok zostaje sam. Jednak to nie jest usprawiedliwienie wolnego wracania lub przegrywania łatwych pojedynków z mniej doświadczonymi rywalami. Co do ofensywy to tak jak wspomniałem, bardzo dobrze. Fajnie, gdy Patryk podłącza do akcji Sadloka.
Patryk Małecki: Asysta przy bramce Bartosza i otwarcie korytarza dla Sadloka przy bramce na 1:1. To pozytywy, jeśli chodzi o Patryka. Niestety, trzeba do tego dodać kręcenie się wokół własnej osi i akcje typu: "głowa w dół i ciśniemy przed siebie". Według mnie Małecki nie jest w wysokiej dyspozycji, a nawet dobrej. To, że udało mu się wrzucić w pole karne piłkę, gdzie spieprzył po całości Koj i wyszła z tego bramka, to przypadek. Sadloka wypuścił, ale dosłownie minutę wcześniej przy takiej samej sytuacji, wolał pchać się i stracił piłkę, po czym poszła groźna kontra i gdyby nie Brlek mogło się to skończyć tragicznie dla nas. Niepokojące jest, też to, że Małecki zaczyna bawić się ustalanie składu i taktyki. Wierzę, że to jednorazowy wybryk.
Fran Velez: Najlepszy w drużynie obok Brleka. Po prostu z każdym meczem coraz bardziej lubię tego gościa. Nie jest to gracz kreatywny, który rzuci piłkę między dwie linie lub minie zawodnika efektownym zwodem. Po pierwsze walka, po drugie walka, po trzecie walka. W jednej sytuacji w siedem sekund potrafił przewrócić jednego rywala, wstać, pobiec dalej za akcją i sfaulować ponownie. Ilość walk w powietrzu niezliczona. Bo chyba wyskoczył do główki około dwudziestu razy. Ciągle w ruchu. Spróbuj odebrać, odbuduj pozycje. Cały on. Vamos Fran!
Petar Brlek: Trzyma poziom, duży spokój od pierwszej do ostatniej minuty. Z każdym meczem coraz lepszy w grze na swojej połowie, świetnie potrafi się ustawić, albo wyczuć moment do zaatakowania i odebrania piłki. Brlek dostaje piłkę, dwie, trzy sekundy i on już wie co chce z piłką zrobić. Petar zagrał na swoim wysokim poziomie. Musi tu zostać do zimy.
Rafał Boguski: Do 35 minuty Boguskiego nie było na boisku, zrobił jeden faul i to by było na tyle. Później nie było zresztą lepiej...aż do strzelenia bramki. Znalazł się tam gdzie miał być. To cieszy, bo bramka is bramka. Mimo to tak jak wspominam, do momentu strzelenia bramki Rafała nie było na boisku. Potem świetne akcja z Carlitosem i dokładne podanie do Pawła. Tyle jeśli chodzi o Boguskiego. Słyszałem o jego grze obronnej, dokładnie przyjrzałem się temu i niestety zawiodę niektórych. Ale "Boguś" w defensywie nie robi nic nadzwyczajnego, owszem wraca i powalczy. Jednak nie gloryfikujmy go. To powinien robić każdy skrzydłowy. To, że nie robi tego po drugiej stronie Małecki, nic nie znaczy. Rafał pojawia się na boisku raz na 30 minut.
Kamil Wojtkowski: Z tego chłopaka będzie grajek i jestem tego pewien, o ile nie pojawi się jakaś kontuzja. Wojtkowski jest młody a nie kryje się za rywalami tylko pokazuje się, krzycząc "dawaj do mnie". Chłopak raz straci, raz dogra. Bilans gdzieś tam jest na lekki plusik. Musi dostawać szansę, aby być coraz lepszym. Dużo biega, noga też bardzo dobrze ułożona - podanie do Carlitosa pierwsza klasa, cudeńko. Strzał w słupek? 99% ligowców, walnęłoby z całej siły na dwudziesty rząd trybuny za bramką, on dołożył nogę i szkoda, że nie wpadło. Bo byłby to dobry kop dla niego. Pani Kiko, proszę temu chłopakowi regularnie dawać szansę, czy to od początku czy z ławki. Bo chłopak wie jaki sport uprawia a będzie z czasem tylko lepszy.
Carlos Lopez: Dużo szumu, mało efektu. Nie można mu odmówić starania się, bo od pierwszej do ostatniej minuty próbował coś stworzyć, czy to z lewej, czy to z prawej. Miał swoją szansę, szczególnie w pierwszej połowie kiedy to strzelił w poprzeczkę. Grajek nieprzeciętny i jeszcze nie raz to udowodni. Tylko byle miał z kimś poklepać. Bo trochę tego brakowało.
Paweł Brożek: W takich sytuacjach nie może się mylić. Wierze, że potrzeba czasu i Paweł jeszcze może strzelać regularnie. Bo na razie "kopie się piłka po czole".
Jakub Bartosz: Biega jak typowy drewniak, ale piłka go szuka i to nie od dziś. Czas mu dać szansę do pierwszej minuty. Zawsze daje zagrożenie.
Tibor Halilovic: Patrzysz na niego, dwie akcje i zauważasz lekkość. Oj widać wspólny mianownik z Brlekiem. Czyżby jego następca?
Ostatnio edytowane przez X-Ray : 02.08.2017 o godz. 11:39.
Wiślacki kumplu, wpadnij na mój profil na Twitterze - TUTAJ.
Cytat:
|
Głupia kobieta myśli „grubas, ciągle pije piwo”. A mądra zastanawia się, skąd on ma na to piwo.
|
|