|
Sądząc po tych wszystkich artykułach, to nawet istnieje prawdopodobieństwo, że ten cały Bernacki rzeczywiście może być pośrednikiem (nie pełnomocnikiem) tego bliżej nieokreślonego Loesera, tak jak i mógł być pośrednikiem paru innych firm, w tym jednej, która przewinęła w którymś z artykułów.
Oczywiście całe tego typu pośrednictwo polegałoby wyłącznie na tym, że ma umowę, zgodnie z którą może szukać dla kogoś kontrahentów i jak znajdzie, dostanie jakąś prowizję. Ot, nagadał komuś, że ma kontakty i może coś załatwić, nie chce wyłączności ani wynagrodzenia z góry, więc firma podpisuje umowę, niczym nie ryzykując. Równie oczywiście - nic z tego najczęściej dla firmy nie wynika. Paru takich "pośredników" w życiu spotkałem.
|