|
Od początku było najzupełniej oczywiste, że nie ma i nie będzie żadnych pieniędzy. Do możliwych wyjaśnień - że szło o audyt lub zemstę - dopisuję dwa kolejne.
1. Czyjaś mitomania. Zdarza się, ludzkie zachowania często są nieracjonalne.
2. Brak pełnej orientacji w szczegółach klauzuli. Ktoś mógł się dowiedzieć, jaka suma została w niej ujęta, ale o tym, że chodzi o wpłatę od razu całej kwoty gotówką, przekonał się już po złożeniu "oferty". Jeśli tak było, to mielismy do czynienia z Meresiem 2.0, tzn. z próba przejęcia klubu w złej wierze, żeby wyprowadzić z niego, ile się da zanim nadejdzie termin zapłaty kolejnej raty.
W każdym razie NA PEWNO nie było w tej awanturze 40 mln PLN. Ktokolwiek bierze taką możliwość w ogóle pod uwagę, jest niereformowalny.
|