|
Wysyła się pismo do grupy Stechert z wezwaniem do potwierdzenia czy Norbert Bernatzky miał ich umocowanie do przedstawienia oferty nabycia 100% akcji Wisła Kraków SA.
Wtedy grupa Stechert potwierdza ten fakt bądź zaprzecza. Jeżeli zaprzeczy oznacza to, że Norbert Bernatzky działał bez umocowania i wnosi się przeciwko niemu pozew o odszkodowania. Jeżeli Grupa Stechert nie nie odpowie na pismo traktuje się to jako brak potwierdzenia pełnomocnictwa.
W ten sposób ustala się kto jest winnym zamieszania.
Jako pełnomocnik procesowy często miałem do czynienia z sytuacjami, w których chciałem pozwać osobę w postępowaniu cywilnym (w karnym policja ustala dane delikwenta) i jak brakuje informacji, to wówczas wysyła się pismo do MSWiA z prośbą o dane człowieka oraz przedstawia się interes prawny ( po co nam to, jak do pozwania go to dostaje się z automatu). Podaje się dane, które pomagają ustalić człowieka i w ciągu 30 dni, przeważnie szybciej jest jego adres, dane etc. Takich Norbertów Bernackich może być z 10, ale podaje się np. wiek i datę urodzenia ( jest to w KRS) i to im wystarczy.
Praktycy wiedzą o co chodzi. W każdym bądź razie ustalenie danych to bułka z masłem.
Sporządza się pozew w którym żąda się np. 200 tysięcy złotych ( chodzi o wydatki poniesione z negocjacjami, prawnicy, zatrudnienie firmy trudniącej się wywiadem gospodarczym- na to wszystko w Klubie są faktury) sumą wziąłem tak pi razy oko, nie wiem ile to zamieszanie kosztowało, to pracownicy klubu są w stanie podliczyć.
Wisła Kraków SA wygrywa taki proces w cuglach. Udaje się po klauzulę i do komornika. I koleś płaci 200 tysięcy, a jak nie ma to komornik blokuje mu wszystkie rachunki bankowe. Działa i pracuje w Niemczech, to proszę bardzo można też teraz (póki jesteśmy w UE) zablokować mu rachunki w tamtych bankach. Jak ma firmę, to zająć mienie firmy. Koles ma nauczkę do końca życia.
|