teo napisał(a):

Tak to wygląda. Jak się miga zorientował że to równo wydymano to posłał pocalunek śmierci.
W sądzie ciężko to będzie udowodnić. Cały proces przyczynowo -skutkowy ale nie każdy potrzebuje wyroku sądu. Prawda?
|
Ale chodzi o odpowiedzialność za naruszenie prawa prasowego polegającego na ujawnieniu danych informatora? Raczej byłoby trudno, a do tego to wyżej to były tylko moje domysły, więc głupio byłoby ferować nawet takie forumowe wyroki.
Natomiast odnosząc się do całości działalności p. red. Migi w ostatnim tygodniu, to uważam, że "twarde" prawo w ogóle nie powinno regulować zniesławień, znieważeń, etyki dziennikarskiej etc. Najlepszą odpłatą dla p. red. byłoby, gdyby nikt na Wiśle nie chciał z nim rozmawiać, a kibice nie czytali jego artykułów. Piłkarz pozdrowiłby go cierpkim spi*r*alaj na pytanie o wywiad, a znajomi z trybuny nie podeszli się przywitać. Może jakiś miły kioskarz powiedziałby mu kiedyś: "pana nie obsługujemy!". Wydaje mi się, że nie chcieć utrzymywać kontaktów ze szkodnikiem to uzasadniona postawa i sprawiedliwa odpłata. Przy czym pamięć ludzka nie jest wieczna, więc i ten ostracyzm nie zrobiłby z Migi pariasa. To wszystko.