Wyświetl pojedynczy post
czaro
Senior Member
 
 
Od: 11.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4102
Stary 27.07.2017, 17:31
1) jeżeli p. red. Karoń zadał sobie trochę trudu poczytania na forum (forach?) albo posłuchania audycji radiowej p. red. Kawy i przeprowadza taki wywiad, to jest tzw. dziennikarską hieną. A jeżeli nie zadał sobie tego trudu, albo nic nie zrozumiał, jest dyletantem;
2) rozumiem nieświadomych (leniwych/zapracowanych/dociskanych przez terminy) dziennikarzy, a nawet niedzielnych kibiców, którzy piszą jakieś bzdury na tt, ale osoby, które uczestniczą w dyskusji na forum i wciąż próbują uwiarygadniać tę transakcję nie są warte dalszej rozmowy. Choćby i spółka Stechert ociekała złotem, które chce pompować dwoma cysternami na konta Wisły (co, umówmy się, jest kompletnie nieprawdopodobne), to po tym cyrku, którego jesteśmy świadkiem można spodziewać się po nich zarządzania klubem tak, jak Kaligula zarządzał Rzymem.
Wolność słowa (taka ideologicznie absolutyzowana, a nie jurydyzowana) polega m.in. na prawie do pisania bredni a nawet oszczerstw i pomówień, ale odbiorcy i osoby wymienione w takim przekazie mają takie samo prawo nie czytać i stosować ostracyzm. Innymi słowy, nie ma sensu dalej dyskutować ze szkodnikami/półgłówkami;
3) jeżeli p. red. Karoń rzeczywiście rozmawiał z osobą, która złożyła dokument, to słowa, które padają w wywiadzie działają na korzyść TS. Rzekomy p. Bernatzky mówi: "Jeszcze nie został właścicielem, ale jest poważnie zainteresowany (...). Chcemy się spotkać, lecz dopiero po analizie dokumentacji stanu faktycznego podmiotu. Wtedy będziemy wiedzieć, o czym rozmawiamy i spotkanie będzie mieć sens". Według mnie należy te słowa interpretować nie jako oświadczenie woli zawarcia umowy, ale zainteresowania zawarciem takiej umowy, które będzie mieć sens dopiero po spotkaniach i audycie. Dokument p. Bernatzky'ego należy interpretować jako zaproszenie do negocjacji;
4) w tym wywiadzie rzekomy p. Bernatzky poświęca więcej uwagi potrzebie dokonania audytu i analizy dokumentów objętych tajemnicą przedsiębiorstwa, niż obietnicom wielkiej Wisły. W normalnej sytuacji znaczyłoby to: rozsądny facet. W zaistniałej należy to rozumieć: chętnie przejrzę, co macie w spółce, a potem się zastanowimy.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
Odpowiedz cytując