mitmichael napisał(a):

|
Ten caly pelnomocnik nie byl potrzebny, przez jego watpliwa wiarygodnosc to cale zamieszanie.
|
To zależy. Abstrahując już od mojej oceny co do wątpliwej (na tę chwilę) wiarygodności "inwestora" bez problemu jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusz, w którym to układa się w logiczną całość:
(science-fiction mode on)
Iksiński rozmawia sobie z jakimś Igrekowskim o czymś zupełnie innym, przypadkiem dowiaduje się, że jest do kupienia całkiem niezły klub sportowy, który jakiś czas temu był w wielkich tarapatach, ale obecnie wychodzi na prostą i wszystko wskazuje na to, że wystarczy dokładać doń 2-3 miliony euro na rok i spokojnie będzie sobie działał. Rozpoznawalność w Europie dobra, marketingowo dobry nośnik. (względnie - a i przy okazji sporo grosza można tam uprać, jak by była potrzeba)
Iksiński zaczyna się zastanawiać - no, w sumie to dobry pomysł, ale ja nigdy w tej branży nie robiłem, klubu kupować właściwie nie chciałem... kurcze, no nie wiem, w sumie fajnie by było, ale... Igrekowski widzi, że jest szansa na jakiś zarobek (zakładając, ze jest z TF) albo na podczepienie się pod dojną krowę czy dostęp do danych do ewentualnego sporu o prowizje od umów sponsorskich (zakładając, że jest z UFA) albo na naprawienie starych błędów (zakładając, że jest od Marka C.) albo na rozwiązanie problemów finansowych swojego ukochanego klubu (zakładając, że jest z kręgów Wisły). No to namawia dalej. I rzuca hasło kluczowe: ale to okazja ograniczona czasowo - tylko do jutra możesz złożyć ofertę, której aktualny właściciel nie może odrzucić, bo takie są postanowienia umowy!
Iksiński się łamie, nie ma przecież pewności, że jest jak w opisie, Igrekowski namawia, w sumie szkoda stracić okazję, złóż ofertę z zastrzeżeniem, że musisz zbadać sytuację klubu - dostaniesz czas na zastanowienie się, w razie czego będziesz miał pretekst, żeby się wycofać, z due diligence na pewno będzie wynikać jakaś odmienność od stanu księgowego ze stycznia czy nawet lipca 2015 roku, niczym nie ryzykujesz. Poza tym warunek przeprowadzenia due diligence wygląda profesjonalnie, każdy zrozumie, że bez tego nikt poważny nie kupi spółki.
Iksiński się decyduje, ale oferta ma wyjść już, a on sobie tutaj właśnie chleje w nocy piwo z Igrekowskim w Alpach czy innym Donbasie. No dobra, kontaktuje się rano z TF, a oni potwierdzają, jest taka klauzula, ale trzeba ją jakąś aktywować, na telefon czy faks odpada, bo muszą zawiadomić TS. Jednak 24 miliony piechotą nie chodzą, trzeba być elastycznym, więc mówią - panie, przyślij pan jakąkolwiek ofertę, byleby można było przekazać ją do TS, a resztę papierków się w razie czego dorobi. Iksiński przypomina sobie, że ma przecież urzędującego w Polsce dobrego znajomego, z którym pracował w agencji. Dzwoni szybko do niego: Zetowski, mam problem, nie złożyłbyś dla mnie oferty, widzisz, ostatni dzień jest, a ja się dopiero dowiedziałem, pełnomocnictwo Ci prześlę faksem, resztę papierów dorobię i doślę potem, stary, to dla mnie ważne, oferta musi wejść dzisiaj do TF najpóźniej koło 15. Zetowski się niechętnie zgadza, skrobie kilka kluczowych zdań o kwocie (ile ten Iksiński mówił? ma być minimalnie powyżej 40 mln zł, więc dołożę 1 grosza), due diligence i firmie oferenta (jak to ona się tam nazywała?) na kolanie w biurze, drukuje na takiej firmówce, którą ma do dyspozycji, żeby wyglądało w miarę poważnie, dokłada skan pełnomocnictwa (o kurcze, Iksiński nie wie, że w Polsce najmniejszą jednostką są grosze? trudno, nie ma czasu na poprawki) i w te pędy zawozi do TF. W TF z automatu przekierowują do TS, żeby tylko dochować formalności. Martwić się czy wszystko jest i czy kontrahent jest wiarygodny będą potem, dla 24 milionów za friko warto zaryzykować.
Igrekowski telefonuje do znajomego dziennikarza - sprzedam Ci temat, jest inwestor! Ale temat na wyłączność, stary! Tylko Ty o tym wiesz! Wszyscy będą się Ciebie pytać, zapraszać, wywiady będą, wizyty w zakładach pracy!
"Oferta" trafia do TS. Zarząd ni cholery nie wie o co chodzi. Zetowski nie odbiera, bo jego rola się skończyła. Cholera, takiego podmiotu nie ma w niemieckim KRS! To w ogóle ma być oferta? Czego na TF od nas chce, my tu mamy negocjacje z poważnym sponsorem, cholera! Nie wiemy co się dzieje! Idziemy po bandzie, twarda strategia - uwalamy wszystko, żeby nie było potem problemów, jakby coś, to się wycofamy. Ale o co tu chodzi
TF się wkurza - twardo lecą? Nie no, to są 24 miliony, my im dajemy takie łagodne oświadczenie, że będzie weryfikacja, że razem i w ogóle nic przesądzone, a oni nam twardo, że oferta nieważna i że pełnomocnictwo wypowiadają?! Nie wiadomo czy będą te 24 miliony, ale odpuścić nie możemy. Oświadczamy, że wszystko jest w porządku i klauzula aktywowana!
Niech ktoś się wreszcie skontaktuje z tym Iksińskim, niech ktoś go sprawdzi!
A Iksiński siedzi i zastanawia się czy go stać, czy w ogóle chce i czy warto pić z Igrekowskim. No, zastanowi się jeszcze czy w to wchodzić. Odezwie się, jak podejmie decyzję.
(science-fiction mode off)
Z dedykacją dla miłośników science-fiction
