Cytat:
|
Ok wszystko się zgadza ale wydaje mi się ze w takiej sytuacji powinny się spotkać wszystkie strony i omówić ofertę kupna bo jak powiedziała Pani Prezes to oni są 100% akcjonariuszem a nie dzierżawca klubu na jakiś czas.
|
I tak, i nie. Nie ulega wątpliwości, że spotkanie jest konieczne.
TS wybrało jednak konkretną strategię zabezpieczania swoich interesów. W skrócie - gdyby milcząco przeszli nad ofertą do porządku dziennego, de facto odebraliby sobie możliwość powołania się później na wadliwość oferty. Ktoś by im natychmiast wytknął przy próbie późniejszego podniesienia tego argumentu, że przecież na początku traktowali pismo jak ofertę i uruchomili cały tryb przewidziany przez umowę dla skutecznej oferty.
Po drugie, pozostawiając pełnomocnictwo do dalszych rozmów w rękach TF dawaliby jej możliwość "dorabiania" brakujących elementów, poszukiwania podmiotów na "podmiankę" czy w ogóle wynegocjowania (być może także zawarcia - zależy od zakresu pełnomocnictwa) umowy poza ich wolą i wiedzą. Zdecydowanie większe szanse w ewentualnym sporze sądowym TS ma w procesie o odszkodowanie z tytułu naruszenia umowy niż gdyby spór miał dotyczyć podważenia umowy zawartej przez TF jako pełnomocnika.
Generalnie zastanawiać się można było tylko nad jednym - jak mocno TS powinno postawić na argumenty dotyczące oferty. Całkowicie przeciąć sprawę i stać na jasnym stanowisku, że oferty nie ma czy też robić to "z ostrożności procesowej", czyli wrzucać ten argument "na wszelki wypadek". Wybrali to pierwsze, co wcale nie oznacza, że w razie czego nie będą mogli zmienić zdania i - jeśli inwestor okazałby się wiarygodny - dogadać się z TF i uznać, że się "pomylili" albo dotarły do nich dokumenty usuwające wątpliwości itp.