|
Realnie rzecz ujmując, TS może się bronić tylko kwestią wiarygodności inwestora, bo zabawy formalne, nawet jeżeli okaże się, że mają jakieś racje bytu, spalą ich wizerunek w publicznym odbiorze.
Optymistycznie zakładam więc, że nie pójdą na wojnę np. powołując się na nieścisłości w pełnomocnictwie w sytuacji gdyby nic nie wskazywało na to, że inwestor jest niewiarygodny.
A czy jest wiarygodny, to z oświadczenia mec. Hassy wynika, że nie wie na tę chwilę nawet TF.
|