|
Wrogie przejęcie? Czy przepis na sukces?
Kilka słów ode mnie.
W mediach i na portalach społecznościowych trwa mała wojna. Gazety i kibice przeciągają się w swoich newsach. Niektórzy nauczeni doświadczeniem z poprzedniego roku już zaczęli zabawy w prywatywnych detektywów.
Co rusz pojawiają się jakieś nowe informacje, a to, że Cupiał wraca, a to, że Prezesem będzie Zdzisław Kapka, niektórzy być może oczami wyobraźni na meczu z Niecieczą widzieli Jacka Bednarza.
Po części jestem w stanie zrozumieć obawy kibiców przed nowym właścicielem/inwestorem. Ciężko być pozytywnie nastawionym, kiedy dosłownie ''za pięć dwunasta'' wpływa oferta przejęcia 100% akcji swojego ukochanego klubu. Dokładnie rok temu przeżywaliśmy podobne wydarzenia. Bogusław Cupiał sprzedał klub szemranemu biznesmenowi, który chciał ''wyruchać'' wszystkich bez mydła.
Tym razem wydaje się jednak, że ewentualny inwestor twardo stąpa po ziemi i wie, na co się pisze i czego chce. Jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że TF Kable szukała tego inwestora tak zaciekle, aby wyrwać Wisłę z rąk Towarzystwa Sportowego. Z rąk osób, które na tym interesie zjadły własne zęby.
Nic nie zapowiadało tak daleko idących zmian. Choć trzeba przyznać, że w ostatnich wywiadach zarówno Prezes Sarpata jaki i Damian Dukat mieli bardzo dobry PR. (dla mnie trochę podejrzane).Wyłożono kawę na ławę. Nie ukrywano, że piłkarze mają zaległości, nie mówiono, że jest rewelacyjnie, na tyle, że po odkręceniu kurka z wodą w łazience leciało najdroższe whisky. Każdy doskonale wiedział, z jakimi problemami TS musiał się mierzy i z jakimi nadal się mierzy.
Przedstawiono harmonogram spłat zaległości dla obecnych piłkarzy, na który nasi piłkarze przystali. Z wyjątkiem jednego (ale całe szczęście, że to UEFA płaciła jego pensję), zawarto porozumienia z miastem w celu spłaty zadłużenia za wynajem stadionu. Zawarto porozumienia z byłymi piłkarzami, którzy także dostaną swoje zaległe i należne pieniądze.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że obecny zarząd nie chce zamiatać pod dywan starych brudów, tylko po męsku przyjąć je na klatę i mimo tego, że to nie oni narobili ten bajzel zacząć ponosić za to konsekwencje, narażając nawet swoje dobre imię.
Warto zwrócić uwagę, że obecnemu zarządowi udało się to, czego nie mógł dokonać Jacek Bednarz czy posiadający takie wielkie kontakty w różnych korporacjach - Robert Gaszyński. Zarząd Towarzystwa Sportowego, powoli zaczął odbudowywać zawalone wcześniej fundamenty. Wyszedł do ludzi, wyszedł do biznesu i przede wszystkim do kibiców.
Zdobyte zaufanie zaprocentowało podpisaniem umowy sponsorskiej na front koszulki z firmą bukmacherską. Grono mniejszych sponsorów w znacznym stopniu się powiększyło i wciąż powiększa. Zbudowano przyjazne relację z lokalnym biznesem, które miały i być może nadal mają szansę na zaprocentowanie w przyszłości. Za to należy się szacunek i uznanie dla osób zarządzających klubem. Zrobiono naprawdę wiele, aby postawić na nogi glinianego kolosa, tylko, że tym razem te nogi miały być z bardziej wytrzymałego materiału.
Szukanie inwestora na własną rękę przez Towarzystwo Sportowe na chwilę obecną zakończyło się fiaskiem, mimo tego, że Pani Marzena zapewniała w wywiadach, że tak owy być może się pojawi, ale nie jest to kwestia najbliższych tygodni.
Nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pojawiła się oferta, której Towarzystwo Sportowe nie mogło odrzucić, bo nie ma na chwilę obecną takich prawnych możliwości - przez przekazanie TF Kable pełnomocnictwa w negocjacjach z ewentualnymi inwestorami. Zaczęto szukać na własną rękę, bo za pewne zarząd Wisły wyszedł z założenia, że jeżeli do tej pory nic się nie zmieniło to i nie zmieni się przez ostatni tydzień. Błąd.
Pytania.
Dlaczego niemiecka firma, tak długo czekała z ofertą?
Kto stoi za ich sprowadzeniem do Polski?
Jaki ma w tym cel i jakie plany?
Najgorsze, co teraz możemy zrobić, to odpuścić. Przestaniemy chodzić na mecze? Jaki to będzie miało cel? Z góry założymy, że niemiecki kapitał jest ''beee'' i mamy ich w dupie?
Z jednej strony TS był ograniczony finansowo, ale z drugiej strony nawet przy takich ograniczeniach zespół został złożony i spisuje się całkiem dobrze. Na tzw ''środek tabeli'' wystarcza.
Ja osobiście, jestem sceptycznie nastawiony do zmian. Nie ze względu na to, że to Niemcy a oni są ''beee''. Zwyczajnie chciałbym poznać ich zamiary, realne rzeczy, które są w stanie zrobić, zbudować i filozofię prowadzenia klubu. Jeżeli nie będą to żadne zmiany, to nie widzę sensu sprzedaży klubu. I żeby nie było, nie oczekuje, od nowego inwestora po pierwszej konferencji "Za dwa lata, Liga Mistrzów, pozdro!"
Życzyłbym sobie, aby w ewentualnym nowym zarządzie zostało miejsce dla osób, które dla tego klubu poświęciły zdecydowanie więcej niż niektórzy szczekacze. Życzyłbym sobie również tego, aby to przejęcie przebiegło w sposób płynny, bez żadnych wojen, wyciągania brudów. Każdemu z nas zależy na dobru tego klubu, każdy z nas za pewne marzy o sukcesach na arenie krajowej jak i międzynarodowej, ale z rozwagą podchodźmy do wszystkiego. Nie ma się, co napalać, ale nie ma też, co toczyć pesymistycznych wizji.
Nie chciałbym, aby na tym wszystkim ucierpiała moja Wisła. Bo zwyczajnie na to nie zasługuje.
Dziwi mnie jedynie podejście, co poniektórych. Zostawić TS i koniec kropka!
Sytuacja jest analogiczna jak ta z Cupiałem. Z Cupiałem pewnego poziomu nie dało się przeskoczyć, tak samo będzie z TS w pewnym momencie bez poważnego inwestora będzie to niemożliwe. A czy będzie to możliwe z nowym właścicielem? Czas pokaże.
Subiektywna opinia, z którą nikt nie musi się zgadzać.
Pozdrawiam
WISŁAZWE
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|