|
Dwie uwagi na gorąco:
1. (wersja optymistyczna) z zalinkowanego wcześniej artykułu, tego w barbarzyńskim języku Goethego, na tyle, na ile google translator sobie poradził, wynikałoby, że niby firma była na skraju upadłości, ale uratować ją miał jakiś inwestor - czyli to ten bliżej nieokreślony podmiot byłby faktycznym nabywcą Wisły. Kto, można snuć miliony teorii, a w tej chwili nie mam przy sobie narzędzi, żeby to sprawdzić.
2. Jak już ktoś ładnie napisał, ostateczna decyzja należy do TF. Z umowy sprzedaży z samej jej cywilnoprawnej natury wynika, że wiąże tylko te strony, które ją zawarły. Czyli to nie jest tak, że przychodzi podmiot znikąd, wyrzuca ofertę na stół i trzeba ją zaakceptować albo można przed sądem domagać się jej zawarcia. TF ma wszelkie instrumenty do tego, aby - jeśli uzna, że oferta jest niepoważna, niekorzystna czy pochodzi od firmy krzak - transakcję zablokować. Jedynym, niestety istotnym problemem będzie tutaj zdanie banków i Cupiałówny, które może zmusić TF do patrzenia wyłącznie przez pryzmat pieniędzy.
|