|
Nie podoba mi się ta informacja ani trochę.
Przychodzą goście cholera wie skąd, oferują dokładnie tyle, ile trzeba, dwa dni przed (ponoć) ostatecznym terminem. Może jestem zbyt podejrzliwy, może zbyt sceptyczny, ale śmierdzi mi to na kilometr.
Oczywiście stado kibiców zachwycona, bo według nich Legia już płacze z rozpaczy (pełno takich komentarzy...), a kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do tego, co taka zmiana może oznaczać.
A było fajnie. Ciekawie dobierana drużyna, zawodnicy z odpowiednim charakterem, zaangażowany trener i kompetentni ludzie na najwyższych stanowiskach z Białą Gwiazdą w sercu. Pewnie, że było dość biednie, ale w odpowiedniej grupie ludzi łatwiej przetrzymać chwilowe problemy i wspólnie walczyć o lepszy byt. Jestem święcie przekonany, że powoli, powolutku osiągalibyśmy postępy. Krok po kroczku. A nawet jeśli znowu przyszłyby gorsze chwile, to była pewność, że ci ludzie Wisły nie zostawią.
Teraz tej pewności być nie może. Przy czym oczywiście nie przesądzam też, że będzie armageddon.
A tak się człowiek cieszył wczoraj z tych trzech wyszarpanych z gardła punktów...
|