|
Mam wrażenie, że fizycznie było coś nie tak - w Szczecinie był ładny press, z BBT zawodnicy ruszali jak przeciwnik miał już piłkę pod nogami, w dodatku były to zrywy indywidualne pozbawione jakiejś koordynacji na poziomie zespołu czy nawet formacji. To z kolei powodowało, ze w pierwszej połowie po stracie piłki BBT łatwo penetrowało naszą pierwszą linię i mogło swobodnie rozgrywać piłkę.
Na dokładkę źle wyglądała organizacja gry, szczególnie przestrzenie pomiędzy formacjami - czasem atakująca trojka zostawała wysoko nie włączając się w defensywę, czasem to druga linia cofała się za głęboko wchodząc w linię obrony i dając rywalom swobodę w rozegraniu, częstym obrazkiem do 60 minuty byli też stoperzy stojący głęboko na swojej połowie kiedy konstruowaliśmy akcje, czasem z kolei w środku boiska powstawała gigantyczna wyrwa a wszyscy biegali po obrzeżach. Dużo było takich zgrzytów wynikających przede wszystkim z gry bez piłki. W dodatku wielu piłkarzy piłka kompletnie nie słuchała lub wydawali się ospali w działaniu. Taktyka na długie piłki czasem wydawała się jakby celowa, ale czasem była efektem braku ruchu w środku pola.
Na plus atmosfera po meczu, widać że wielu nowych już się zasymilowało, jest rozmowa, są żarty - chłopaki kończą mecz i żyją tym, co było na boisku.
Cuesta - póki co jest dobrze, ale czuć, że prędzej czy później zrobi bramkę dla rywali. Drugi mecz i drugi raz wychodzi do przeciwnika, żeby w połowie drogi stanąć jak wryty - póki co efekty na korzyść Hiszpana, ale wygląda to dziwnie. Widać, że drużyna ufa jego grze nogami, chociaż kilka piłek posłał dzisiaj ryzykownych i chyba zrobił to niechcący. Jednak daleki byłbym od wyciągania daleko idących wniosków, nawet kiedy zawali nam jakiś mecz - gość był przez jakiś czas poza grą, a to dla bramkarza istotne, trzeba mu dać pół roku, prawdziwa weryfikacja przyjdzie wiosną. Na duży plus postawa przy zwycięskiej kontrze, to on dał impuls do wyjścia i dobrze wyprowadził akcję.
Cywka - lepiej niż z Pogonią, aktywniejszy i solidniejszy w tyłach. Do przodu przez pierwszy kwadrans minut zrobił więcej akcji niż przez cały mecz w Szczecinie. Na plus jeden czy dwa przechwyty, na minus jakość wykończenia akcji - poziom IV ligi.
Głowacki - bardzo dobry mecz, kilka dobrych crossowych piłek, bardzo solidnie w defensywie, ale jest rysa. Granie wysoko to dla Głowackiego spore ryzyko ze względu na braki szybkościowe, dziś na dobrą sprawę zagraliśmy tak pół godziny, a przeciętna Termalica i tak wymusiła na naszym kapitanie faul na żółtą kartkę.
Gonzalez - niektóre crossy nie pasują do tej ligi - widać, że piłka mu nie przeszkadza. W tyłach też twardo, zdecydowanie i solidnie. Nie oszukujmy się, stoper tej klasy kupiony w PL kosztowałby majątek.
Sadlok - z TBB skrzydła pracowały dosyć równomiernie, ale to z jego strony powstawało prawdziwe zagrożenie. Dobry wystep w tyłach i solidny występ z przodu okrasił kluczową asystą. Było kilka zgrzytów technicznych, ale większość piłkarzy Wisły ich dzisiaj doświadczyła.
Boguski - kiepsko, poza pomocą w budowaniu akcji prawym skrzydłem, niczym szczególnym się nie wyróżnił.
Velez - od czasu Burligi nikt tu tak nie odbierał piłki na wyprzedzenie jak Velez. Kilka kapitalnych przechwytow, świetne czytanie gry, do tego kawał chłopa, więc nie dawał się przestawić. Zanosi się na pewny punkt drużyny, czy to na środku pomocy, czy też na stoperze. Tylko musi się zgrać z resztą drużyny, bo raz jak zignorował bezpański kozioł w swojej strefie, tak sekundę później rzucał się pod nogi rywala razem z Głowackim i Gonzalezem - lepszy rywal by to wykorzystał.
Brlek - zagubiony, zaspany, niby pokazywał się czasem pod grę, ale poruszał się po boisku bez rytmu i wyczucia. Kila dobrych piłek zrównoważył kilkoma fatalnymi stratami. W drugiej połowie wziął się trochę w garść, wygrał kilka pojedynków i strzelił zwycięską bramkę.
Małecki - z jakością bywało dzisiaj różnie, nie raz piłka go nie posłuchała, czy to podczas prowadzenia, czy to przy podaniu, ale w pierwszej połowie to on robił wiatr i głównie dzięki niemu tworzyliśmy jakiekolwiek zagrożenie, po przerwie tez miał swoje momenty, tak jak przy bramce - za mało, żeby stawiać pomnik, ale czepiać się zwyczajnie nie wypada.
Carlitos - za dużo holuje piłkę, musi się nauczyć szybciej ją oddawać. W grze aktywny na równi za Małeckim, ale podobnie jak partnerzy niezbyt produktywny. Na plus dobrze bite stałe fragmenty gry. Fizycznie jeszcze chyba nie to, trener spóźnił się ze zmianą minimum 5 minut.
Ondrasek - zdrowia zostawił sporo, ale dzisiaj trzeba było umiejętności, techniki i sprytu. Zbyt wiele naszych akcji kończyło się błędami technicznymi Czecha. Dzisiejszy mecz dał powody, żeby myśleć o zmianie w składzie, tym bardziej, że...
Brożek - dał dobrą zmianę, wprawdzie bez konkretnych dowodów, ale optycznie różnice w kulturze gry na korzyść Polaka widać było gołym okiem - dawał ważny punkt zaczepienia dla naszych akcji, czasem też próbował przyspieszać grę nieszablonowymi piłkami. Meczu Wiśle sam nie wygrał, ale pomógł drużynie osiągnąć cel. Rozumiem wątpliwości trenera, choćby dotyczące tego ile czasu Brożek może spędzić na boisku dając z siebie maksa, ale chyba pora dać szansę Polakowi.
Wojtkowski - pierwsze kilka minut po jego wejściu Wisła grała w dziesięciu. Potem wdał się w nierozsądny, pachnący lekcją wuefu i graniem klasa na klasę drybling, którego jednak nie przegrał i od tego momentu trochę się rozkręcił. Siłowo po prostu nie jest jeszcze gotów na takie granie, czucie piłki też czasem go zawodzi, ale zrzućmy to na karb kontuzji i przerwy w grze. Natomiast odmówić nie można chłopakowi boiskowego sprytu i odwagi. Wygląda na to, że długa droga przed nim, ale zdecydowanie ma w sobie to coś.
|