Sorry za post pod postem, ale nie dało się drugi raz edytować.
Wiem że to też persona non grata, ale chyba lepiej od Stanowskiego nie dało się tego podsumować :
Cytat:
Ogromny niesmak. I zażenowanie. Ale w sumie, dlaczego? Czy interesuje mnie jakoś przesadnie kwestia Sądu Najwyższego? Może to z mojej strony płytkie albo nawet prymitywne, ale nie do końca. Mam 35 lat, moje drogi nigdy nie przecięły się z drogami Sądu Najwyższego i mam nadzieję, że tak pozostanie. Nie jest to instytucja, której obecność na co dzień odczuwałem. Zaraz sto mądrych osób wytknie mi w jakiej nieświadomości żyłem i jak bardzo Sąd Najwyższy jest kluczowy dla mojego życia, trudno.
Ale jednak coś pęka. Nie chodzi o tę czy inną ustawę. Chodzi o arogancję, butę, chamstwo, zrobienie Polakom wody z mózgów, wytresowanie małpek, które z sekciarskim zapałem powtarzają idiotyczne hasła. I które nie widzą nic niestosownego nawet wtedy, gdy komunistyczny prokurator „dekomunizuje sądy”. Komuch dekomunizuje, a stojący przed nim młodzi parlamentarzyści – nawet jeśli intelektualnie mnie nie porywają, jak cała ta nowoczesna gromadka czy inny Szczerba – nazywani są ubeckim pomiotem. Wtedy we mnie się coś buntuje.
Nie głosowałem na żadną partię, która dostała się do sejmu. Wyniki dobrze pamiętam. PiS nie zgarnął ani 40, ani 50, ani 60, ani 70, ani 80, ani tym bardziej 90 procent głosów, tylko 37,5, a to mniej niż PO cztery lata wcześniej. Ale nawet gdyby miał ich 90 i nawet gdyby cała opozycja zdołała do parlamentu wprowadzić jednego posła, to ten jeden poseł zasługuje na zwykły ludzki szacunek. Jeśli ktoś traktuje posłów PO, Nowoczesnej czy Kukiza jak śmieci, to jak śmieci traktuje ludzi, którzy na tych posłów zagłosowali. A było ich więcej niż tych, którzy oddali głos na PiS. Mówiąc krótko, szmacony jest ten osławiony suweren.
Jeśli mój hipotetyczny poseł – taki, na którego oddałem głos – jest w mniejszości, to jednak chciałbym, aby mógł wykonywać swoją pracę rzetelnie. Żeby mógł zapoznać się z prawem, nad którym się głosuje. Żeby mógł zapoznać się z poprawkami, które należy odrzucić lub przyjąć. Żeby wprowadzenie istotnych zmian w prawie poprzedzone było refleksją i dyskusją, w której może wciąż udział. W przeciwnym razie czuję się tak jakby mnie – wyborcy – odebrano prawa obywatelskie. Mój przedstawiciel traktowany jest jak szczur tuż przed deratyzacją.
Wczoraj poseł Suski zapytał: - A na co mamy czekać? Mamy działać powoli, bo opozycja tak chce? Nie, macie działać powoli, by nie odzierać sejmu z jego powagi. Jeśli chcecie lepszej Polski i lepszego prawa, to rozumiem, że takiego, które będzie obowiązywać także w 2036 roku. Skąd więc ten pośpiech? Skąd pragnienie, by zdążyć przed wakacjami? Ech, po co wam wakacje chciałbym zapytać, ale to już inny temat. Powiedzcie, po co przepychanie ustaw kolanem, po uprzednim znokautowaniu wszystkich, którzy zawadzali? Po co te wrzaski „zamknijcie mordy”? Czy pani Pawłowicz każe zamknąć mordy milionom Polaków?
W Polsce prawie nikt nie lubi sądów. Jak dobrze ujął to poseł Liroy, trzeba naprawdę wybitnie utalentowanym, by sprawić, że ludzie będą tej grupy zawodowej bronić. A bronią. I jeśli ludzie wychodzą na ulice to wypadałoby im powiedzieć: - Zobaczcie, ta ustawa nie jest taka zła, bo to czy tamto… Nagłe zmiany wywołują nagłe reakcje.
Beata Kempa mówi: - Ale my nie strzelamy do ludzi, to nas różni.
Moim zdaniem was różni to, że macie na ludzi – tych na ulicy – za przeproszeniem totalnie wyjebane. Wyhodowaliście grono wyznawców i jak patrzę na niektórych to mam wrażenie, że pierwszy raz w życiu poczuli, że - po serii upokorzeń w pracy, szkole czy w domu – należą do zwycięskiej drużyny i że to jakiś mecz dwóch zespołów rugby. Nic nigdy nie znaczyli, więc hasła o sprawiedliwości społecznej i odzyskanej dumie trafiają na żyzny grunt. Im nie musicie tłumaczyć się z nieruchomości przejętych od państwa w centrum Warszawy, za to można rzucić pożywkę w postaci afery reprywatyzacyjnej (która mnie oczywiście oburza, podobnie jak oburzają mnie nieruchomości środowiska PiS). Nie trzeba im tłumaczyć się z komunistycznego prokuratora, bo dla nich „nasz komunistyczny prokurator to dobry prokurator”. Ba, im nawet można wmówić, że ów prokurator jest patriotą, a ktoś kto w czasie komuny przesiedział wiele lat w więzieniu tak naprawdę czerwonym ścierwem, wcześniej odpowiednia zakamuflowanym. Ale rany, na Boga. Naprawdę liczba przygłupów, którzy to wszystko kupią jest ograniczona. Spora, ale ograniczona. Gdyby była większa, może dzisiaj mielibyście wystarczająco mandatów, by konstytucja stała się dla was przestarzałą ciekawostką. Ale tyle nie macie. Może kiedyś. A może nigdy.
Moja prośba brzmi następująco: zacznijcie działać tak, by ludzie, którzy gardzą Platformą Obywatelską, nie zaczęli za nią tęsknić. Obiecałem sobie kiedyś, że nigdy przenigdy nie zagłosuję na PO, a nienawidzę łamać własnych postanowień.
|
|