Po pierwsze.
Pierwszy zaczales obrazac.
Po drugie.
Nie nadstawiam policzka tylko oddaje. Zawsze.
Po trzecie.
Pisalismy o trenerach, o tym ze maja byc psychologami (wedlug ciebie) a nie znajac jezyka nie maja jak byc, a potem zaczales pisac ze psycholog to jest w kazdym zachodnim klubie.
Tu sie miazgo pomidorowa i intelektualna rozlatujesz.
Tak sobie dopasowujesz co piszesz jak akurat w dyskusji wynika, lub jaka gafe popelnisz i starasz sie to swoja czerwona miazga zakryc.
Po czwarte.
Trafiles na kogos kto na takie sztuczki sie nie lapie, kto pamieta pare postow wstecz i takie "niescislosci" wylapuje
PESZEK

Po piate.
Znowu wylatujesz z miazga, ze wiekszosc trenerow cos tam

I twierdzisz ze to fakt.
Podaj prosze mi zrodla tych faktow. Ktorzy trenerzy tak uwazaja. Oczywiscie poprzyj odpowiednimi wypowiedziami, bo inaczej to jest taka typowa twoja miazga kiedy ktos cie lapie na bzdurze
Ja jednak uwazam ( i to jest moja subiektywna opinia a nie fakt!), ze kazdy z trenerow to chcialby miec w sztabie psychologa, ktory z delikatnisiami pracuje i im uzmyslawia, zeby nie mysleli o swoich slabych stronach, ale tych mocnych. A czas, ktory psycholog im podaruje poswiecic na prace z zespolem/obserwacje zawodnikow/obserwacje rywali i inne rzeczy, ktore musi robic trener.
Ale ty mi pewnie znowu wyskoczysz z mega merytorycznym argumentem, ze wiekszosc trenerow to ... to i tamto tylko nikt poza czerwona miazga o tym nie slyszal ani nie czytal
