Lukasz napisał(a):
|
Nie wiem ale mamy trochę skrajnie różne informacje. Słyszałem o państwowej firmie na pomorzu w której pewne osoby za olanie miesiecznic/mszy swiętej zwyczajnie straciły prace. Nowy zarząd był z PiS, nakazał uczestnictwo i odwywalał tych którzy najgłośniej zbojkotowali takie 'polecenia'.
|
Argumenty typu "słyszałem o pewnej firmie na pomorzu..." możemy sobie darować, nie odniosę się do nich bez konkretów. Co nie znaczy, że uważam to za niemożliwe. Nie musisz mi tłumaczyć jak wygląda partyjniactwo.
Lukasz napisał(a):
Co do afer - jestem pewny ze teraz nie będzie żadnej szansy na skazanie kogokolwiek z PiS przed sądem. Co więcej, jestem pewny że wsadzony 'kompetentny' i młody sędzia z nadania PiS jak wywącha że osoba sądzona ma kontakty z partia rządzącą wyda sam z siebie korzystny dla tej osoby wyrok. Potem nie omieszka poinformować przełożonych o własnej nieprzymuszonej inicjatywie - w końcu wazelina do awansu jest niezbędna. Nie słyszałeś o policjantach tnących konfetti na spotkanie z ministrem? Co potem się stało z inicjatorem 'spontanicznej akcji'? Czyż nie awansował? W sądach będziesz miał to samo.
I na koniec - myślę że jest całkowicie odwrotnie jak piszesz. Szansa na jakąkolwiek obronę obywatela w procesach politycznych czy dochodzenie własnych racji przed urzędnikiem państwowym obecnie spadła do zera. W Twojej nomenklaturze - wracamy do modelu państwa sprzed okrągłego stołu. Chciałbym powiedzieć 'tylko gęby są inne' ale jak patrzę na Piotrowicza....
|
Czyli wcześniej nie było szansy na skazanie kogolwiek winnego, teraz ciągle nie będzie. PiS zamiast zblatować się jak "normalna" partia z władzą sądowniczą wymienia ich na swoich Biernych Miernych ale Wiernych.
A jakie obywatel miał dotychczas szanse w straciu z urzędnikiem? Sprawa Kluski, czy choćby Cupiała, w przypadku którego prawo zadziałało wstecz? Proces polityczny? Proszę bardzo - sprawa Starucha (swoją drogą do czego to doszło żeby Legionistę tu przywoływać

).
Ogólnie rzecz biorąc nie bronię PiSu (co chyba widać), ale drażni mnie ten kwik dookoła - olaboga olaboga, demokracje niszczo! Świnki oderwarne od koryta tracą kolejne szańce i robią aferę. A ludzie się nagle obudzili i mają pretensje, że partyjniactwo jest partyjniactwem. Tak jak by cokolwiek się zmieniło. Chociaż po "dobrej zmianie" teoretycznie można by się więcej spodziewać...