Albo łykamy za Mączyńskiego teraz co najmniej 700 tys. euro, albo powinien zostać i dograć u nas do końca kontraktu. Szanujmy się. To jest jednak podstawowy zawodnik naszej reprezentacji, z doświadczeniem na poziomie międzynarodowym. I wydaje mi się, że nasze problemy finansowe nie są aż tak wielkie, aby usprawiedliwiały sprzedaż jednego z najistotniejszych zawodników drużyny za skromne bądź co bądź 300-400 tys. euro. Nie widzę również problemu, żeby Mączyński odszedł za sensowne pieniądze nawet do Legii. Legia to nie Cracovia. A piłka to biznes. I choć to banały, to chyba trudno z tym dzisiaj polemizować?
Tak czy siak jakąś kasę za wyjazd Mączyńskiego na MŚ 2018 najprawdopodobniej dostaniemy, a jest to zawodnik, który daje też ciągłość szatni i o tym również trzeba pamiętać. Więc jeżeli nie otrzymamy za niego sensownej z naszego punktu widzenia finansowo oferty, to Krzysztof powinien kolejny sezon po prostu spędzić pod Wawelem. A potem? Trudno, jeżeli nie będzie chciał zostać w Wiśle, to niech idzie gdzie chce - będzie już wolnym zawodnikiem. Zresztą my też będziemy mądrzejsi, znając aktualną formę innych piłkarzy występujących u nas na tej samej pozycji, a jednak kilka transferów do klubu poczyniliśmy.
Z punktu widzenia piłkarza to wcale nie jest tak, że jeżeli go nie sprzedamy to zacznie stroić fochy, bo to nie jest 18-latek, tylko zawodnik, który sentyment do Wisły jakiś siłą rzeczy odczuwać musi. Zresztą dobrze zdaje sobie na pewno sprawę, że granie na pół gwizdka pozbawi go realnych szans na grę na MŚ, tak że to ryzyko też odpada. Pamiętajcie również o tym, że zawsze może przytrafić się jakaś kontuzja (odpukać!), która sprawi, że nie będzie chętnych na ściąganie za darmo zawodnika, który w przyszłym roku będzie jednak miał te 31 lat i Wisła może być wówczas paradoksalnie tym klubem, który zaoferuje potencjalnie najlepsze warunki przez wzgląd na dotychczasowe zasługi. Chyba że o Mączyńskim przypomną sobie Chińczycy
