Jeżeli był faul to nieznaczny, arbiter puścił grę i się spokojnie z tego wybronił - nikt nie miał do niego pretensji. A Załuska pokazał pierdołowatość przy tej interwencji i tyle. Niezależnie czy ktoś go delikatnie popychał. Zabrał się do tego od dupy strony, jakieś stawanie na końcówkach palców(

?), bez wyskoku - wiadomo, że w takiej sytuacji bardzo łatwo stracić równowagę przy najmniejszym przepchnięciu, co wykorzystał Kriwiec. Inny bramkarz by stał mocno na nogach i wyskoczył albo nawet zrobił krok do tyłu jak kolega pisał i staranował Kriwca. Ta piłka leciała i płakała, nawet jeśli tam był faul (bo Ukrainiec lekko oparł rękę na Załusce) to Załuska przez to kuriozalne stawanie na końcówkach palców sam sobie nawarzył bigosu.
Podsumowując: sam jest sobie winien, że dopuścił do takiej sytuacji.
Z resztą podobna była sytuacja w meczu z 7, co próbował minąć Ofoe i się wywrócił, na jego szczęście :
1) Ofoe go delikatnie zaczepił (co wcale nie spowodowało jego upadku, ten upadek to była próba ratowania się Załuski z beznadziejnej sytuacji w którą się wpędził - trzeba zaznaczyć, że udana)
2) Sędzia to odgwizdał (bo wcale nie musiał, byłby to nieznaczny błąd jak w przypadku Kriwca).
Generalnie samo prowokowanie takich sytuacji przez głupie decyzje nie jest godne pochwały. Z resztą litanię grzeszków Załuski już gdzieś opisywałem; nie zamierzam się powtarzać. Grał lepiej nogami od Miśka (co wcale nie znaczy, że dobrze) i często robił jakieś dziwaczne akcje; część mu uchodziła na sucho, część kończyła się golem, a że nie były to tak spektakularne wtopy jak w/w, to w większości przechodziły niezauważone. Zdarzały mu się też mecze bezbłędne czy dobre - ale tych błędów miał dużo. Wg mnie to był bardzo przeciętny bramkarz (we wszystkich statystykach dolna połowa stawki ekstraklasy) po którym bardzo było widać dłuższy rozbrat z regularna grą. Za to bardzo lubiany przez kibiców i mający świetną prasę w mediach. No i trzeba mu przyznać wyglądał pewnie. Wiesz, tatuaże miał, więc był kozak
Ja bardzo ciekaw jestem tego nowego Hiszpana (mimo, że jego przeszłość podobna do Załuski, z tym że w gorszym klubie) - mam nadzieję, że w końcu będziemy mieć kogoś w miarę pewnego między słupkami. Fajnie by było, bo ostatnim pewnym punktem bramki był zdrajca, a wcześniej to chyba właśnie Misiek z tej jednej rundy sprzed kontuzji (a i tak drżałem za każdym razem jak dostawał piłkę po ziemi), a tak długo długo nic. Trzeba by się wrócić do czasów Pereiki czy Pawełka (który był świetnym bramkarzem z tendencją do puszczenia 1 babola na rundę w super spektakularny sposób

)