|
Ja mam nadzieję, że tego typu akcji już jednak nie będzie.
Żeby nie było, wziąłem udział w dwóch poprzednich, w kolejnych też bym wziął, ale... crowdfunding ma swoje granice, nikt nie lubi odgrzewanych kotletów, które w pewnym momencie przyniosą marketingowo straty.
Jeśli już przerzucać koszty utrzymania klubu na kibiców, to raczej na zasadzie socios, a nie kubka z logo czy koszulki klubowej. To drugie jest właściwe dla komercyjnej sprzedaży licencjonowanej, niech spróbują to rozwijać.
|