Wyświetl pojedynczy post
czaro
Senior Member
 
 
Od: 11.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#78421
Stary 22.06.2017, 21:43
Ja uważam, że troszeczkę czym innym jest utożsamianie się z klubem, a czym innym z drużyną - więc nawet najwięksi malkontenci internacjonalizacji Wisły niekoniecznie przestają być jej kibicami. Zresztą ich narzekanie bierze się z tego, że traktują Wisłę, jak swoją i chcieliby, żeby odpowiadała ona ich wizji.

Natomiast gdzieś na jakimś poziomie utożsamianie się z drużyną na pewno łączy się z utożsamianiem się z klubem. Z perspektywy przeciętnego człowieka łatwiej kibicuje się Wiśle, gdy grają w niej Polacy. Gdyby było inaczej, równie dobrze można byłoby nie oglądać ligi polskiej, tylko hiszpańską, a zamiast Wiśle pół Krakowa mogłoby kibicować Realowi. Z jakiegoś powodu jednak większość ludzi ciągnie do tego, co lokalne/regionalne/krajowe. Nie twierdzę, że to "dobre" albo "racjonalne", ale tak po prostu jest. Nie ma sensu wchodzić w jakieś głębsze filozofie, szukając przyczyn czy oceny - chociaż to bardzo ciekawe.

Utożsamianie się działa jednak także w drugą stronę - drużyna powinna utożsamiać się z klubem. Uważam, że nawet w sporcie zawodowym (gdzie liczą się przede wszystkim pieniądze) jest miejsce dla pasji i poświęcenia. Owszem, narodowość nie jest tutaj warunkiem koniecznym, bo np. Cantoro zdawał się bardziej utożsamiać z Wisłą niż np. Zachara. Ale przy dużej rotacji w kadrze, sprowadzenie na raz wielu zawodników w z obcym paszportem, który o Wiśle nawet nie słyszeli, grozi zerwaniem pewnej więzi drużyna-klub i pogonizacją (hehe) klubu.

Przy czym nie twierdzę, że a) rzeczywiście dojdzie do zachwiania równowagi Polacy-obcokrajowcy w szatni, b) ściąganie obcokrajowców z kartą na ręce nie jest w przypadku Wisły koniecznością (finanse!). Osobiście też niespecjalnie przywiązuje wagę do pochodzenia ludzi i klubów piłkarskich.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
Odpowiedz cytując