MaLk napisał(a):

|
Problemem Urygi było między innymi właśnie to, że akceptował swoją rolę w drużynie. Widać było brak sportowej ambicji, pewności siebie i chęci podnoszenia swoich umiejętności.
|
Nigdy nie byłem blisko drużyny, ani nie chodziłem na treningi. Z tego, co widziałem w meczach, w których Uryga grał, to facet był zaangażowany i raczej zły na siebie po błędach. Wydaje mi się, że jest różnica pomiędzy akceptowaniem roli w drużynie na zasadzie dopóki się nie poprawię, rzeczywiście zasługuję na ławkę, a nieakceptowaniem na zasadzie powinienem grać i koniec (trochę takie inklinacje ma Ondrasek, zdaje się).
Odnośnie do wysokości kontraktu - Alan miał wysoką gażę?
Odnośnie do innych, młodszych wychowanków - jeżeli są lepsi od Alana, dlaczego to on był pierwszy do wejścia na plac jako środkowy obrońca, cofnięty pomocnik, gdy wypadał ktoś z podstawowego składu?
Abstrahując już od Urygi - nie chcę mitologizować tej tożsamości, o której wspomniałem, ale z drugiej strony łatwiej chyba z takim predykatem o zaangażowanie i atmosferę w szatni - dość istotne, gdy nie stać nas na zawodników bez defektów. Dodam też, że trudniej będzie mi jako kibicowi utożsamiać się z drużyną (oczywiście co innego z klubem, to chyba każdy umie rozgraniczyć), gdy będziemy mieć w składzie 11 Llonchów (chociaż Lloncha jako takiego b. lubię i cenię).