|
Problemem Urygi było między innymi właśnie to, że akceptował swoją rolę w drużynie. Widać było brak sportowej ambicji, pewności siebie i chęci podnoszenia swoich umiejętności.
Ja bym się nawet nie zdziwił, jakby Uryga teraz, zmuszony do szukania sobie miejsca w jakiejś innej drużynie, skoczył sportowo do góry. Byłoby oczywiście w związku z tym narzekanie na to, że wypuściliśmy kolejnego dobrego piłkarza, ale brutalna prawda jest taka, że w Wiśle na tę chwilę nie było na to szans. Chłopak osiągnął pułap możliwości i nic nie wskazywało na to, aby w tym otoczeniu miało się to zmienić.
Powiem brutalnie - zamiast wypranej z ambicji "tożsamości" Urygi wolę gryzącego trawę Lloncha, nawet jeśli mielibyśmy być dla niego tylko okazją do tego, żeby się wypromować i odejść na koniec przyszłego sezonu.
|