|
Za inwestora dziękuję, postoję. Czasy Cupiała minęły bezpowrotnie. Zawdzięczamy mu kilka tytułów mistrza i niejakie sukcesy w Europie (za to dozgonna wdzięczność), ale także długi, które ciągle nas obciążają i fatalną kulturę zarządzania, co już na szczęście zostało gruntownie zmienione.
Inwestor dzisiaj to byłby ktoś pokroju Wojciechowskiego, a nie mityczny szejk. Czyli: ogromne ryzyko powtórki tego, co było złe w czasach Cupiała, i praktycznie zero szans na porównywalne sukcesy. I jeszcze jedno: Cupiał był wyjątkowy, bo kochał Wisłę. Normą wśród inwestorów jest jednak co innego: kochają pieniądze.
Podoba mi się wizja rozwoju zaproponowana przez obecny zarząd. Krok po kroku, odpowiedzialnie, kompetentnie i z prawdziwą miłością do tego klubu. W perspektywie kilku lat jest szansa, żeby zdrowa, mocna organizacyjnie Wisła włączyła się w walkę o mistrzostwo Polski. Tego sobie i wszystkim życzę. W drogę na skróty nie wierzcie.
|