Wyświetl pojedynczy post
s1mone
Senior Member
 
 
Od: 03.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#904
Stary 15.05.2017, 14:02
Na pewno Kiko ma jak na warunki ligowe mocną kadrę.

Nie na równorzędną walkę z Legią czy Lechem, ale wg mnie ta drużyna powinna być w top5, jeśli tylko gra na miarę potencjału. Tak sądziłem dwa sezony temu, w poprzednim sezonie, tak sądzę teraz.

Wcześniej jedynie fakt, że kouderka była krótka przemawiał za tym, że mogą pojawić się problemy, teraz sytuacja pod tym względem jest komfortowa.

Zawirowania z właścicielami na pewno miały na nas negatywny wpływ, wynikła z tego seria porażek. Kiko ładnie się obronił w rundzie zasadniczej, ale odkąd wywalczyliśmy ósemkę nasza gra z dnia na dzień padła.

Wg mnie niestety za dużo wygranych graczy, którzy nie mają takiego parcia na zwycięstwa i łatwo osiadają na laurach. Umówmy się, że mamy paru gości, którym chce się zapieprzać w każdym meczu. Ale taki Brożek zna swój organizm i wie, że nie da rady tak w każdym, zaczyna sobie wybierać mecze. A tu się zepnę, bo Legia, a tu się zepnę bo jest o co grać. Potem są mecze o mniejszą stawkę - znaczy jakaś tam szansa na puchary jest, ale mglista. Łatwo wygranym gościom popaść wtedy w samozadowolenie, łatwiej się poddają. To nie tyczy się tylko Brożka, ale również Boguskiego, czy nawet takiego Mączyńskiego. Oni już swoje osiągnęli, szczyt swojej kariery już przeżyli i zdają sobie z tego sprawę. Zaznaczam, że lekkie odpuszczanie to nie tylko mecze. To treningi. To wysiłek na codzień, walka ze swoim organizmem. Ja nie powiem, że Brożek (sorry, że akurat on - tylko przykład) odpuścił, któryś mecz. On się stara, chce, próbuje. Ale czasem zabraknie determinacji na jeszcze jeden sprint. Albo nie potrafi zadbać o linię jak należy - a każdy dodatkowy kg u napastnika sprawia, że dynamika spada. Nie ma motywacji, bo by utrzymać sylwetkę trzeba nie tylko zapierdzielać jak kiedyś. Nie. Po 30 trzeba zapierdzielać bardziej. Przemiana materii już nie ta co kiedyś, trzeba sobie lepiej dobierać pożywienie. Ja to rozumiem. Nie jest łatwo. Np. taki Mila wrócił w jakimś momencie na szczyt. Przyznał, że dieta bardzo pomogła. Że nauczył się odmawiać sobie pewnych rzeczy. Że się spiął na maksa. Wrócił do reprezentacji. Pół sezonu miał drugą młodość. A potem co? Moim zdaniem wrócił do starych nawyków.

Wyjątkiem od tego jest Arek Głowacki, ale też tylko w pewnym stopniu. Bo o ile podczas meczu jedzie z serducha, to nie wiem czy mu się chce trzymać dietę, trenować na maksa w każdym treningu. Gra w tym sezonie świetnie, ale jeżeli chcemy zagrać o coś więcej potrzebujemy świeżej krwi. Brożek musi odejść, albo być wpuszczany na ogony kiedy może dać z siebie maxa i to takiego maxa na jakiego jego podejście do treningów / diety pozwoli. Bo organizm po 30 nie ma już tej przemiany materii co za młodzika, parametry łatwo spadają. A on już swoje zrobił, czemu ma sobie odmawiać drobnych przyjemności? Tak to się właśnie zaczyna. Trzeba niektórym legendom dać odejść niestety. Niezależnie od sympatii i statusu w historii klubu. I nie - nie wszystkim na raz, na hurra. Stopniowo, powoli ich zastępować młodszymi. Np. Brożek już od dawna powinien być traktowany tylko i wyłącznie w kategorii jokera. Takie moje zdanie.

Generalnie uważam, że odkąd weszliśmy do ósemki praktycznie w każdym meczu gramy kał. Trener też ma w tym swoje udziały, ale trzeba powiedzieć, że wynikami w rundzie zasadniczej wypracował sobie na tyle mocną pozycję, że zwalnianie go przy pierwszym kryzysie byłoby idiotyzmem. Ja w przypadku właścicieli conajwyżej delikatnie bym mu zasugerował, że Wisła nie jest drużyną, która ma uprawiać obronę Częstochowy. Na tym skończył.

Każdy widzi, że nasza gra w defensywie się poprawiła, w ofensywie było ok w rundzie zasadniczej, w finałowej jest marazm. Uważam też, że nie mamy wykonawców do obrony Częstochowy. Nasi piłkarze, nawet dobrze ustawieni przez trenera nie potrafią tak grać. Za to mają dużo walorów do gry ofensywnej. O ile pressing na połowie przeciwnika i kontrowanie go jest moim ulubionym sposobem bronienia, o tyle jestem w stanie zrozumieć jak drużyna presuje ostro od połowy boiska. Jest to akceptowalne i chyba na nasz materiał ludzki optymalne. Za to bronienie się od 30-40 metra przez nas to zawsze kretyński pomysł. Za to, że tak graliśmy w niektórych meczach obarczam winą trenera. Nie, nie uważam, że należy go tak szybko zwalniać. Ale kamyczek do ogródka wrzucić należy. Pozytywy należy chwalić, a negatywy piętnować. Zachowując w tym wszystkim umiar i zdrowy rozsądek.
Ostatnio edytowane przez s1mone : 15.05.2017 o godz. 14:19.
Odpowiedz cytując