Barti napisał(a):

|
Dziękuję za to co napisałeś. Właśnie k...a! Po ostatnich 30 minutach! A mecz podobno gra się przez 90 minut. A teraz wejdź w temat Wisła:Lechia i przeczytaj co napisałem.
|
No więc w tej pierwszej połowie, którą Twoim zdaniem zagraliśmy bez ambicji, meczu nie przegraliśmy (bo, jak sam podkreśliłeś, trwa on 90 minut), a nawet nie straciliśmy bramki. Tego typu "defensywnych" meczów zagraliśmy w tym sezonie kilka, a ich rezultaty wcale nie były złe - więc nie wiem skąd pomysł, żeby akurat ten konkretny mecz oceniać w oderwaniu od tego, jak Kiko prowadzi tę drużynę od początku roku.
W drugiej natomiast połowie przesunęliśmy się do przodu i w ciągu kilku minut skończyło się to czerwoną kartką, bo Lechiści nam zaczęli uciekać. I wtedy cały misterny plan taktyczny poszedł w...
Jest jeden podstawowy problem na tym forum. Nieodróżnianie realizacji założeń taktycznych od mitycznej ambicji. O błędną taktykę w pierwszej połowie oczywiście czepiać się można, ale nie o to, że zawodnicy ją konsekwentnie realizowali. Ambicja była i ostatnie 30 minut dobitnie to pokazało. A że taktyka musiała się zmienić w porównaniu do tego, co było grane wcześniej, to oczywiste.
Ambicja to nie jest tylko gonienie po całym boisku. Ambicja przejawia się także w tym, że jak trener w ważnym meczu każe grać defensywnie, przyjmować przeciwnika na swojej połowie i nie wychodzić do wysokiego pressingu, to się to konsekwentnie robi i na tym koncentruje. Zaciskamy zęby i robimy to, co nakreślił trener, bo to on ustala taktykę i ustala w jaki sposób będziemy się starać osiągnąć cel.
No ale ten wątek nie jest o tamtym meczu.
W meczu z Jagą chłopaki też walczyli w miarę ambitnie, nie odpuszczali walki, kiedy była szansa to starali się atakować, choć widać już było brak wiary i frustrację. Szczególnie u Brożka (który od jakiegoś czasu BOI się strzelać i zawsze szuka innego rozwiązania) i Małeckiego (który za to czuje się w obowiązku ponieść samotnie cały zespół do zwycięstwa). Byli bliscy wyrównania, a bramka na 2:0 wpadła w doliczonym czasie gry z kontry - same te dwa fakty świadczą o tym, że nie odpuścili meczu.