Najlepszy bramkarz odkąd świadomie oglądam Wisłę, czyli od 2000 r. Na tej pozycji zawsze, powtarzam ZAWSZE, były jakieś cyrki, od pamiętnego meczu z Lazio po Miśkiewicza. Co mecz wybrania jakąś setkę, błędów praktycznie żadnych, 100% obciążenia psychicznego przez Urygę i Gonazalesa, którzy lubią mu podrzucić jakąś minę. Albo powiedzmy że na równi z Pareiko, który jednak pogrzebal swoją legendę el. LM (|nie wiem jak Załuska by się w nich spisał). A niektórzy tu widzę mają krótką pamięć albo zwykła, kurtuazyjna wypowiedź Łukasza całkowicie wypaliła wam mózgi.
Srać się o jakieś promilowe szanse na mistrzostwo
Tak, Załuska to na pewno tajny double agent ległej, widać zresztą po jego reakcjach na zdobyte bramki.
Jeszcze co do Boguskiego, przed kontuzją piłkarz wybitny, wydawało się, że to będzie taki polski Messi, genialne prowadzenie piłki, zmysł do gry kombinacyjnej, strzał, no miał wszystko. Stało się jak się stało. Po powrocie to jest może 10% tamtego piłkarza. I obecne statystyki tylko zaciemniają ten obraz, nie mam pojęcia jak je wyśrubował, grając niemal w każdym meczu zupełny piach. Inna sprawa, że jak dla mnie to nigdy nie był skrzydłowy...