Wklejanie Stanowskiego przychodzi mi z bólem serca ale w kwestii górnika i Smudy ma rację:
Cytat:
Słyszę coraz częściej o jakimś "efekcie Smudy". Podobno Górnik Łęczna lepiej gra, a gdy kontruję, że wyniki wcale nie są lepsze, to słyszę, że "lepiej się to ogląda". OK, nie kłócę się, to kwestia gustu.
Chciałem natomiast niektórym uzmysłowić, że Franciszek Smuda nie objął zespołu, który dramatycznie odstawał od poziomu ekstraklasy. Oczywiście, objął beznadziejny zespół, to prawda, ale po kolei…
Smuda pojawił się w Łęcznej po 19. kolejce ekstraklasy, czyli za nami było znacznie więcej niż połowa sezonu zasadniczego. Górnik trzymał się peletonu – miał punkt przewagi nad ostatnim Ruchem Chorzów, dwa punkty straty do bezpiecznej lokaty i pięć punktów straty do dziewiątej w tabeli Korony Kielce. Punktował nędznie – 0,94 punktu na mecz.
Co się stało po zatrudnieniu Smudy?
Otóż Górnik nie jest już przedostatni, tylko ostatni. Nad Ruchem nie ma punktu przewagi, tylko trzy straty (w obu wyliczeniach odjęte punkty). Do bezpiecznej lokaty traci nie dwa, tylko trzy oczka, a do dziewiątego miejsca w tabeli Górnik nie ma już pięciu punktów straty, tylko jedenaście.
Nie powiecie mi, że na taki efekt liczono, zatrudniając tego trenera.
Nikt już nawet nie pamięta, kto był poprzednim szkoleniowcem Łęcznej – Andrzej Rybarski, nie poznalibyście go w tramwaju. Sporo osób natomiast mówi o jakimś efekcie Smudy, co jest niedorzeczne.
Górnik przed Smudą zdobywał 0,94 punktu na mecz.
Górnik za Smudy zdobywa 0,90 punktu na mecz.
Górnik przed Smudą strzelał 1,10 bramki na mecz.
Górnik za Smudy strzela 1,20 bramki na mecz.
Górnik przed Smudą tracił 1,52 bramki na mecz.
Górnik za Smudy traci 2,2 bramki na mecz.
To by było tyle jeśli chodzi o "efekt". Jeśli ktoś docenić, że Górnik gra "inaczej" – proszę, niech docenia, chociaż niektórzy się zachowują, jakby przed erą "Franza" ten zespół nie był w stanie zdobyć gola. Ale tak czy siak – nie jest to "inaczej", którego oczekiwano. Jestem przekonany, że gdyby jasnowidz powiedział działaczom "zatrudnijcie Smudę, a będziecie zdobywali 0,90 punktu na mecz i na kolejkę przed końcem sezonu zasadniczego będziecie zajmować ostatnie miejsce", to raczej poszukaliby kogoś innego.
I przy okazji: nie twierdzę, że Górnik Łęczna na pewno spadnie, tak jak wcale nie było przesądzone, że spadłby, gdyby dalej prowadził go Andrzej Rybarski.
|