|
Jedna rzecz została do poprawy. To dziwne rozprężenie po strzeleniu bramki. Już od dawna dużo mniej nerwowo ogląda mi się mecze Wisły przy 0:0 niż gdy strzeli bramkę. I wczoraj to samo, pierwsza akcja Zagłębia po bramce i już była 200% okazja (Załuska jak zwykle na posterunku, co tu dużo gadać, mamy w końcu bramkarza). Może jakiś progres jest, bo po 5 min chłopaki się ogarnęli i znów cisnęli, ale jednak...
|