Krzywda Alana polega na tym, że Wisła nie sprzedała go 2-3 lata temu, kiedy wracał po paśmie kontuzji - do klubu, gdzie grałby regularnie i pod mniejszą presją (i to niekoniecznie do klubu ekstraklasowego). Myślę, że duży udział w jego słabej grze ma sfera mentalna, gość się po prostu spala podczas gry (mimo 100 meczów na poziomie ekstraklasowym), bo nie wierzę, że nie potrafi celnie podać piłki na te 10 metrów, w tempo, do przodu. Błędy popełniane przy wyprowadzeniu piłki (podania w aut

?) są po prostu katastrofalne. Do tego nakłada się technika (a raczej jej brak), dynamika na poziomie Poloneza na gaz i zaskakująco słaba gra w powietrzu (przy jego warunkach fizycznych).
U Moskala i Wdowczyka z niezrozumiałych przyczyn grał w miarę regularnie (chociaż tutaj częściowo można to tłumaczyć okresami, gdzie po prostu nie miał kto grać). Przyszedł "noname" z trzeciej ligi hiszpańskiej, obejrzał go na dwóch treningach i od tego czasu po Alanie nie ma śladu. Oczywiście zdaję sobię sprawę, że przybyła Alanowi konkurencja w środku (zarówno na defensywnym pomocniku jak i środkowym obrońcy), ale jego grzanie ławy jest dość wymowne.