Merkury napisał(a):
|
Problemem Kasperczaka w tamtym czasie był głownie fakt braku wsparcia właściciela, który zamiast myśleć o wzmocnieniach i budowaniu drużyny na lata zaczął rozprzedawać zawodników na lewo i prawo w zamian sprowadzając za darmo odpady z rożnych części naszego globu z Temple Omeonu na czele.
|
Tak, polityka transferowa była wtedy fatalna. Zawsze byliśmy mądrzy po szkodzie. Zamiast sprowadzić Zieńczuka, lub kogoś na tym poziomie, od razu po odejściu Kosowskiego, to najpierw przez rok bawiliśmy się z Brasilią. Z kolei Kłos, Majdan, Kukiełka i Mijailović przyszli o pół roku za późno. Kto wie jak wyglądałyby mecze z Anderlechtem, gdybyśmy nie grali obroną: Baszcz - Nawotczyński - Jop - Paszulewicz. Sam Kłos zrobiłby już wielką różnicę na miejscu Nawotczyńskiego.
Z drugiej strony trzeba przyznać, że z Heńka schodziło powietrze i z każdym rokiem od 2003 dawał swoim zespołom coraz mniej i coraz bardziej było po nim widać wiek i zmęczenie.
OK, tu kończę odpowiedz na Twój post, Merkury, i wracam do głównego tematu - Kiko. Kasperczak został przywołany w kontekście Kiko jako przykład zagranicznej myśli szkoleniowej w rozmowie o trenerach zagranicznych i polskich. Moim zdaniem te daleko idące oceny na podstawie pojedynczych przykładów, są dość żenujące i naiwne.

Jeśli przykład Kiko ma świadczyć źle o ogóle polskich trenerów, to równie dobrze można powiedzieć, że wyniki Magiery źle świadczą o wszystkich ekstraklasowych trenerach, tak polskich jak i zagranicznych. To tak nie działa. Każdego trzeba oceniać indywidualnie.